Perełki czerwca - hit w pielęgnacji cery problematycznej, kosmetyki nawilżające, fajny szampon i coś do domu


Muszę przyznać, że czerwiec obfitował w całkiem sporo kosmetycznych odkryć i miałam szczęście poznać kilka nowych perełek! Część z nich co prawda jest ze mną nawet dłużej, ale dzięki temu cały poprzedni miesiąc mogłam cieszyć się ich dobrym wpływem na moją skórę czy włosy, ale nie tylko, bo znajdzie się tu też coś niekosmetycznego!


Pielęgnacja twarzy

Zacznę od największego hitu pielęgnacyjnego ostatnich miesięcy - jeżeli mielibyście zwrócić uwagę z całego tego wpisu jedynie na jeden produkt, to wskazałabym właśnie ten! Żelowy tonik rozjaśniająco-złuszczający marki Lynia, bo o nim mowa, dołączyłam do mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej kilka tygodni temu i już wiem, że szybko z niej nie zniknie. Ten dość niepozorny kosmetyk kosztuje zaledwie około 35zł, a to jak utrzymuje w ryzach moją cerę skłonną do niedoskonałości to po prostu coś niesamowitego! Jest delikatny, nie ma tu mowy o żadnym pieczeniu czy choćby najmniejszym mrowieniu na skórze po jego użyciu (a przynajmniej na mojej skórze), ale w efekcie otrzymuję gładką cerę i dużo mniej nowych niedoskonałości. Z pewnością lepszy stan mojej cery ostatnio jest zasługą całej pielęgnacji, ale ten tonik na pewno ma tu duże zasługi! Jako że jest lekko żelowy, ja nakładam go dłońmi - nie używam więc dodatkowo żadnych wacików a do tego sprawia to, że jest niesamowicie wydajny! Używam go codziennie wieczorem, a czasami również na dzień (na to oczywiście krem oraz krem z filtrem). Jeżeli więc macie cerę mieszaną i skłonności do niedoskoanłości - naprawdę polecam się nim zainteresować! A gdyby ktoś nie wiedział, to marka Lynia wychodzi od producenta e-naturalnie ;) 

Druga perełka to coś, co miałam już od dłuższego czasu ale jakoś ciągle czekało na swoją kolej. Mówię tu o skwalanie z trzciny cukrowej z Ministerstwa Dobrego Mydła. Ten niepozorny i mam wrażenie dość mało znany produkt idealnie dopełnia ostatnio moją wieczorną pielęgnację. Ukochałam go sobie do nakładania na krem i to dodaje mojej pielęgnacji "tego czegoś" - rano skóra jest ładnie nawilżona i uspokojona. 3-4 kropelki zdecydowanie wystarczą żeby ładnie nawilżyć cerę. Sam produkt ma postać przezroczystech olejku, ale nie jest mocno tłusty. Zamknięty jest w szklanym opakowaniu i ma wygodną w użyciu pipetkę. Kolejne dwie perełki są z kategorii oczyszczania twarzy. Olejek do demakijażu marki PurePura dedykowany jest cerom mieszanym i trądzikowym, bo poza rozpuszczaniem makijażu ma również pozytywnie wpływać na stan właśnie takiej cery. I naprawdę bardzo się polubiliśmy - olejek bardzo dobrze zmywa makijaż, a przy tym jest delikatny zarówno dla skóry, jak i dla oczu. Do tego mamy tu ciemne szkło i wygodną pipetkę. Jest to jeden z trzech kroków jakie oferuje marka i muszę przyznać że całe trio naprawdę robi robotę! Jednak olejek ukochałam sobie najmocniej. Ostatni, ale absolutnie nie najgorszy ulubieniec z kategorii pielęgnacji twarzy to jeden z ostatnio wypuszczonych produktów marki Resibo. To, że ich pielęgnacja bardzo dobrze się u mnie sprawdza wiecie już na pewno bardzo dobrze, a żel do mycia twarzy to kolejna perełka w asortymencie. Gęsta konsystencja pozwala na użycie naprawdę niewielkiej ilości, co wynagradza stosunkowo nieduże opakowanie produktu. Do tego śliczny zapach i cudowne działanie - skóra jest oczyszczona, ale przy tym miękka i gładka, bez ściągnięcia, wysuszenia czy podrażnień. Używam go zarówno rano, do delikatnego oczyszczenia skóry po nocnej pielęgnacji i nagromadzonym sebum, jak i wieczorem jako ostatni krok mojej oczyszczającej rutyny. W obu przypadkach sprawdza się idealnie.


Pielęgnacja ciała

O tym produkcie już Wam wspominałam na Instagramie i zapowiadałam już wtedy, że szykuje się letni hit. Nowy żel pod prysznic od Alterry to prawdziwa perełka, bo poza obłędnym zapachem (kwiatowo-słodko-owocowym), ma też cudowną konsystencję. Ładnie się pieni i jakby otula skórę, a to ze względu na bardzo gęstą konsystencję, która przy okazji zwiększa jego wydajność. Mam nadzieję, że marka wypuści jeszcze inne zapachy w tej formule! Druga perełka to krem do ciała od Szmaragdowych Żuków. Jeżeli szukacie produktu, który swoim działaniem będzie zdecydowanie wysokopółkowy to to cudo nie powinno Was zawieść! Szklane opakowanie (!), piękny zapach i cudownie aksamitna konsystencja która pięknie rozprowadza się na skórze, dobrze się wchłania a na koniec cudowanie nawilża skórę, nie zostawiając jej lepkiej. Dzięki temu ten produkt bardzo dobrze sprawdza się też w wyższych temperaturach, ale również w ciągu dnia na przykład na nogi, którym nada ładny, zdrowy i delikatny połysk, ale nie sprawi że po wyjściu wszystko się do nich przyklei ;) Jeżeli więc naturalne balsamy kojarzą Wam się głównie z tłustą konsystencją masła lub tępym rozprowadzaniem się, tutaj nic takiego nie ma miejsca.


Pielęgnacja włosów

Ulubieniec włosowy ostatnich tygodni to szczerze mówiąc dla mnie samej zaskoczenie, a to dlatego że nie spodziwałam się żadnego efektu wow. A tu proszę - szampon Madara z serii Grow ogromnie przypadł mi do gustu! Gęsta konstencja która nie przecieka i zwiększa wydajność, a szampon rozprowadzony na skórze głowy dobrze się pieni, jak i równie dobrze myje. Włosy są naprawdę ładnie oczyszczone i odbite u nasady, ale przy tym zupełnie nie wysusza on skalpu ani nie sprawia żadnych innych problemów. Często Wam wspominam, że moja skóra głowy jest dość wrażliwa i potrafi reagować swędzeniem a nawet łupieżem - tutaj nic takiego nie ma miejsca, sama przyjemność z jego używania!

Ulubieńcy niekosmetyczni

O tym produkcie na pewno napiszę Wam więcej już niedługo, przy okazji wpisu o naturalnych środkach czystości marki OnlyEco, ale nie mogę go też nie umieścić w tym wpisie, bo to moje ogromne odkrycie ostatniego czasu. Już jakoś kilka miesięcy temu pytałam Was czy znacie jakiś produkt do czyszczenia mebli, który nie byłby typowym sprayem wodnym. Jak doszłam wtedy do wniosku z kilkoma z Was, rynek niespecjalnie oferował produkty tego typu, ale niedawno, w dodatku dość przypadkiem, trafiłam na to cudo - mleczko do czyszczenia mebli, nadające się zarówno do tych drewnianych, jak i w okelinie. Ten produkt to jest dokładnie to, czego szukałam - oczyszcza meble z kurzu, ale przy tym je pielęgnuje i przepięknie nabłyszcza, nie zostawiając przy tym żadnej klejącej warstwy. Jeżeli więc szukacie czegoś podobnego to z czystym sumieniem polecam, bo naprawdę niełatwo znaleźć taki produkt wśród domowej chemii z dobrym składem.

Druga rzecz, jaką chciałabym Wam polecić to serial Dark. Pisałam już o nim, jako że pierwszy sezon bardzo mi się podobał, ale drugi który ukazał się niedawno nie jest ani trochę gorszy. Poziom zdecydowanie został utrzymany, a serial wciąż wciąga niesamowicie! Podobno kolejny sezon ma być już ostatnim, ale jestem więcej niż pewna że on również będzie genialny. Całość na ten moment ma dwa sezony po 10 odcinków każdy, więc spokojnie dwa weekendy powinny wystarczyć, no chyba że jesteście typem podobnym do mnie i zrobicie to o wiele szybciej ;))

Jestem ogromnie ciekawa czy znacie coś z mojej gromadki a także co kosmetycznego (lub nie!) Was ostatnio oczarowało!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.