Dezodoranty w kremie - czym różni się dezodorant od antyperspirantu, czy to w ogóle działa i który moim zdaniem jest najlepszy


O szkodliwości i niebezpieczeństwie aluminium w produktach kosmetycznych mówi się ostatnio całkiem sporo, ale znalezienie zdrowej, a jednocześnie działającej alternatywy nie jest niestety takie proste. Deozodranty działają na innej zasadzie niż antyperspiranty, dlatego warto wiedzieć czym dokładnie się różnią - by uniknąć rozczarowania i niezadowolenia z nowego kosmetyku. Ostatnio szczególnie popularne zrobiły się te w wersji kremowej i dzisiaj właśnie o nich. Przetestowałam na sobie 4 różne marki, więc jeżeli ciekawi Was który z nich sprawdził się u mnie najlepiej, to zapraszam do lektury.


Dezodorant a antyperspirant

Najprościej mówiąc, antyperspiranty są produktami które nie tylko maskują przykry zapach potu, ale również go ograniczają, przy czy dezodoranty wpływają jedynie na samo neutralizowanie przykrego zapachu, bez wpływu na ilość wydzielanego potu. W obu rodzajach produków znajdziemy z reguły składniki zarówno zapachowe, jak i antybakteryje, które w połączeniu są w stanie zamaskowań nieprzyjemny zapach potu i niejako zastąpić ją swoją kompozycją zapachową. Antyperspirany zawierają dodatkowo substancje chemiczne, które ograniczają działanie gruczołów potowych, a na rynku znaleźć można również tzw. blokery, które wstrzymują pocenie niemal całkowicie podczas ich stosowania. Najczęstszym składnikiem, który rozróżnia te dwa rodzaje produktów są sole aluminium czy trochę delikatniejszy w działaniu ałun, które działają hamująco na wydzielanie potu. Tym samym, odpowiedź na często zadwane pytanie - "Jaki antyperspirant nie ma aluminium?" jest prosta - żaden, bo wtedy nie jest on już antyperspirantem, a dezodorantem właśnie.

Czy dezodorant w kremie działa?

Większość naturalnych dezodorantów w kremowej formie opiera się na sodzie. Niestety trzeba wziąć pod uwagę fakt, że u niektórych osób może ona powodować podrażnienia skóry, a ponadto sprawia, że sama konsystencja produktu przypomina zwykle delikatny peeling, a więc warto mieć to na względzie, szczególnie jeżeli chcemy zaaplikować produkt w niedługim czasie po depilacji. Wydaje mi się że występowanie podrażnień jest jednak rzadkością, ale jak zawsze w przypadku kosmetyków - aby się dowiedzieć jak będzie u nas, trzeba to po prostu przetestować. 

Co jeszcze poza sodą często znajduje się w takich dezodorantach i jak to działa na naszą skórę?

soda oczyszczona - działa bakteriobójczo i neutralizuje zapach
ziemia okrzemkowa - ma za zadania pochłaniać delikatnie pot, a przy tym ma działanie łagodzące
biała glinka - podobnie jak ziemia okrzemkowa odpowiada za pochłanianie potu oraz działa na skórę łagodząco
masło shea - odżywia i regeneruje skórę, pomaga w leczeniu drobnych ran i skaleczeń
olej kokosowy - wykazuje działanie bakterio i grzybobójcze, nawilża skórę oraz leczy drobne skaleczenia skóry
olejki eteryczne - poza stworzeniem w kosmetyku kompozycji zapachowej, często mają również działanie bakeriobójcze, antyseptyczne, dezodorujące i przeciwzapalne


Który dezodorant w kremie wybrać?

Przez ostatanie miesiące testowałam na sobie (i nie tylko, miałam też męskiego pomocnika i opiniodawcę ;)) 4 różne dezodoranty które były w kremowej formie. Pierwszym z jakim miałam styczność był bardzo popularny swego czasu i często polecany dezodoarnt marki Schmidt's, który wystepuje w kilku wersjach zapachowych (ja wybrałam bergamotkę), a także w postaci sztyftów. Niestety pierwszy okazał się być zdecydowanie najsłabszym ze wszystkich jakie miałam okazję testować, co dość skutecznie zniechęciło mnie na jakiś czas do dalszego szukania produktu tego typu. Przede wszystkim Schmidt's jest najtwardszy z całej czwórki, przez co nie tylko ciężko jest go wydobić z opakowania, ale również dosłownie kryszył się w dłoniach i bardzo ciężko było go dobrze rozprowadzić na skórze. Niestety również w kwestii działania, moim zdaniem to właśnie on radził sobie najsłabiej, choć na plus muszę zaliczyć mu naprawdę przyjemny zapach oraz możliwość wyboru dwóch wielkości opakowań. Drugim dezodorantem jaki miałam okazję testować była znaleziona w Naturalnie z pudełka mała wersja od marki Naturologia, która okazała się być jednym z fajniejszych produktów tego typu. Konsystencja była dość mocno tłusta, ale nie zbita, dzięki czemu bardzo łatwo było go wyjąć z opakowania i ładnie rozprowadzić na skórze. Drobinki sody były wyczuwalne, ale w dość umiarkowany sposób - było je czuć pod palcami, ale nie drapały skóry. Pod względem skuteczności również nie mam mu tak naprawdę niczego do zarzucenia, jedynie co trzeba wziąć pod uwagę to fakt, że testowałam go zimą i niestety nie wiem jak poradziłby sobie w takich temperaturach, jakie mamy teraz. Na tamten moment byłam jednak z niego naprawdę zadowolona. 

Trzecim dezodorantem jaki przetestowałam był produkt marki Senkara i z nim niestety nie polubiłam się za bardzo. Konsystencja była dość zbita, jednak nie była tak problematyczna jak wspomniany Schmidt's i dało się ją ładnie rozprowadzić na skórze. Niestety w tym dezodorancie drobinki sody były zdecydowanie największe i produkt ten był w odczuciu na skórze w zasadzie jak peeling. Samo jego działanie określiłabym jako względnie dobre, jednak jako jedyny w przypadku pojawienia się potu migrował mi na ubranie, co przy ciemnej odzieży było dość mocno widoczne. Plusem była zapakowana do środa szpatułka, choć trzeba było czasu aż uda się ją oczyścić z produktu. Ostatni, ale zdecydowanie nie najgorszy - wręcz przeciwnie - dość słynny już dezodorant marki Cztery Szpaki. Dość długo przymierzałam się do jego zakupu i niemal po pierwszym użyciu tego pożałowałam. Pod względem konsystencji to zdecydowany faworyt całej tej czwórki - drobinki są naprawdę ledwo wyczuwalne w porównianiu do pozostałych dezodorantów, jakie przetestowałam. Ponadto, również pod względem samego działania moim zdaniem wygrywa on w tej bitwie. W przypadku pojawienia się potu bardzo dobrze maskuje jego zapach, zastępując go własnym - w moim przypadku ziołowo-cytrusowym, a na pierwszy plan wysuwa się grapefruit.

Wszystkie przetestowane przeze mnie dezodoranty występują w opakowaniach szklanych (poza mniejszą wersją Schmidt'sa, który jest w opakowaniu plastikowym).

Ciekawostka: każdy z tych dezodorantów testował razem ze mną mój chłopak i jego werdyk był jednoznaczny - po kilku użyciach usłyszałam, że mam kupić kilka opakowań Czterech szpaków na zapas, bo zdecydowanie działa najlepiej! No jak już nawet facet tak uważa, to ja nie mam pytań ;)


Składy dezodorantów

Schmidt's:
masło shea • soda oczyszczona • puder z maranty trzcinowej • masło kakaowe • olejek eteryczny z bergamotki • olejek eteryczny z limonki • witamina E • wyciąg z chmielu zwyczajnego

Naturologia: 
soda oczyszczona • masło shea • wosk sojowy • olej jojoba • olejek eteryczny ze skórki cytryny • olejek z mięty pieprzowej • olejek eteryczny lawendowy • linalol • limonen • geraniol

Senkara: 
masło shea nierafinowane • tapioka (skrobia z manioku) • soda oczyszczona • masło mango • olej kokosowy • olejek eteryczny z bergamotki • witamina E • olejek eteryczny z trawy cytrynowej • olejek eteryczny ze skórki słodkiej pomarańczy

Cztery Szpaki: 
soda oczyszczona • masło shea • skrobia ziemniaczana • olej kokosowy • olej z wiesiołka • mąka amarantowa • ziemia okrzemkowa • gliceryna roślinna • glinka biała • olejek eteryczny z grejpfruta • olejek eteryczny z szałwii hiszpańskiej • olejek eteryczny z cytryny zielonej • witamina E

Jestem ogromnie ciekawa czy używacie dezodorantów tego typu albo czy może skusicie się na jakiś w przyszłości?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.