Przegląd naturalnych maseczek do twarzy, czyli czego aktualnie używam


Jak już wielokrotnie wspominałam, jestem ogromną fanką maseczek do twarzy i uwielbiam je testować! Są dla mnie idealnym dopełnieniem codziennej rutyny pielęgnacyjnej i moim zdaniem odpowiednio dobrane do aktualnych potrzeb skóry mogą cudownie wpłynąć na poprawę jej kondycji. Oczywiście te z naturalnymi składami interesują mnie szczególnie mocno i dzisiaj właśnie chciałabym opowiedzieć o pięciu takich produktach - będzie coś oczyszczającego, coś bardziej nawilżającego i nawet coś z kwasami. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie.


SAPE OCZYSZCZENIE PEELMASKA DO TWARZY

Maseczka 3w1. Myje, peelinguje i odżywia. Połączenie białej glinki, węgla aktywnego, korundu, a także oleju z orzechów laskowych i sojowego, sprawia, że skóra staje się oczyszczona, gładka i głęboko odżywiona. Zawartość mydła potasowego, ułatwia zmywanie zanieczyszczeń po zabiegu. Zapach jest neutralny, by wyciszyć umysł przed snem.

Oliwa z oliwek • Olej rycynowy • Gliceryna • Olej sojowy • Biała glinka • Korund • Olej z orzechów laskowych • Węgiel aktywny • Wit. E • Bisabolol


Lubię w przypadku maseczek taką wielofunkcyjność, więc bardzo byłam jej ciekawa. Ma postać czarnej, oleistej pasty w której zatopione są maluteńskie drobinki korundu. Zamknięta jest w szklanym słoiczku i musimy ją zużyć w ciągu 4 miesięcy od daty produkcji. Nie zgodzę się z faktem, że zapach jest neutralny - jest dość błotnisty i zwyczajnie mało przyjemny, dla bardziej wrażliwych nosów podejrzewam, że mógłby stanowić mały problem. Sama maseczka będzie natomiast moim zdaniem idealna dla cer suchych czy normalnych, które szukają czegoś oczyszczającego, ale jednocześnie czegoś, co nie przesuszy dodatkowo skóry. Tutaj mamy właśnie takie połaczenie - po maseczce buzia jest gładka i oczyszczona, ale przez bardzo dużą zawartość olejku, jest też od razu nawilżona i nie ma tu mowy o poczuciu ściągnięcia czy suchości skóry. W przypadku cer tłustych, zwłaszcza u osób które lubią takie mocniejsze uczucie oczyszczenia i odświeżenia, to może nie być najlepszy wybór, właśnie ze względu na mocno tłustą konsystencję. Ja osobiście mam dośc mieszane uczucia wobec tego produktu - podoba mi się samo działanie i efekt jaki daje na skórze, ale sama konsystencja i zapach sprawiają, że to nie do końca jest produkt, jaki lubię najbardziej. Ogólnie jednak uważam, że to produkt godny uwagi, zwłaszcza że cena nie jest bardzo wysoka (35zł za 60ml), a wydajność naprawdę spora.


MADARA BRIGHTENING AHA PEEL MASK

Ta aktywna maseczka rozjaśniająco-peelingująca daje natychmiastowy efekt rozświetlający skórę dzieki super dawce aktywnych kwasów. Kwasy owocowe i witamina C pochodzące z owocu pigwy połączone z aktywnym kwasem mlekowym i kojącym kwiatem dzikiego bzu dają efekt natychmiastowego złuszczenia, promiennej i gładkiej skóry.

Water • Lactic Acid • Glycerin • Lavendula Angustifolia (Lavender) Floral Water • Galactoarabinan • Microcrystalline Cellulose • Potassium Hydroxide • Clucomannan • CI 77019 (Mica) • CI 77891 (Titanium dioxide) • Fragrance • Cellulose Gum • Pyrus Cydonia (Quince) Friut Extract • Sambucus Nigra (Elder) Flower Extract • Ethyl Lauroyl Arginate HCI • Xanthan Gum • Limonene

Maseczka, która swoim działaniem przypomina mi peeling enzymatyczny, ale od początku. Zielona tubka i dość lekka, kremowo-żelowa konsystencja, której nie potrzeba nakładać na skórę przesadnie dużo. Producent zaleca trzymanie jej na skórze od 3 do 10 min i w moim przypadku sprawdza się ta górna granica, bo nie czują absolutnie żadnego dyskomfortu podczas jej aplikacji - nic nie piecze, nie szczypie, skóra nigdy nie jest po niej podrażniona. Po zmyciu maseczki jest natomiast bardzo gładka i lekko uspokojona, a jej koloryt jest delikatnie jaśniejszy. Na ten moment są to efekty dość doraźne, ale coś mi się wydaje, że w przypadku tego kosmetyku im dłużej jej używamy, tym więcej możemy zyskać (czy faktycznie tak jest na pewno powiem Wam po zużyciu całego opakowania). Tak więc w moim przypadku jest to kosmetyk mocno wygładzający, ale i nawilżający jednocześnie - nie ma tu mowy o żadnym wysuszeniu czy nawet ściągnięciu skóry po jej użyciu. Ostrzegam jednak posiadaczki cer mocno wrażliwych, bo z tego co czytałam u niektórych osób pojawia się dość mocne pieczenie i wtedy zapewne zdecydowanie lepiej będzie trzymać ją na skórze krócej. U mnie nic takiego nie występuje i jak na razie z efektów jestem zadowolona, choć nie ukrywam że liczę na bardziej trwałe efekty po zużyciu całego opakowania.

PURE BY CLOCHEE KREM/MASKA NOCNA REGENERACJA

Gęsty i niezwykle bogaty w wyselekcjonowane składniki aktywne krem/maska o kompleksowym działaniu, stworzony z myślą o skórze wymagającej. Formuła na bazie odżywczych olejów i masła shea zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia, wspomaga procesy regeneracyjne skóry oraz pobudza jej naturalny system odnowy - zachowując jędrność, napięcie i elastyczność skóry. Olej z nasion pomidora i żurawiny to naturalny kompleks o silnym działaniu antyoksydacyjnym, który zapewnia intensywną ochronę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Obecność kwasu glicyryzonowego wspomaga działanie anti-age i wygładza skórę niwelując widoczność zmarszczek.

Aqua • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil • Capric Triglyceride • Glyceryl Stearate SE • Cetearyl Alcohol • Glyceryl Stearate Citrate • Glycerin • Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil • Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil • Glycyrrhiza Glabra Extract • Hippophae Rhamnoides Fruit Extract • Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil • Solanum Lycopersicum (Tomato) Seed Oil • Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil • Lycopene • Tocopherol • Panthenol • Dipotassium Glycyrrhizate • Sodium Hyalutonate • Allantoin • Phytic Acid • Sodium Citrate • Xanthan Gum • Sodium Benzoate • Potassium Sorbate • Dehydroacetic Acid • Benzyl Alcohol • Sodium Hydroxide • Parfum • Limonene • Linalool

Ten produkt zaliczam do masek a nie do kremów, bo u mnie codzienne użycie nie wchodzi w grę. Patrząc na skłąd tego produktu od razu można zauważyć, że bazuje on na maśle shea, które moja skóra bardzo lubi, ale w ograniczonej ilości. Mianowicie stosowanie kosmetyku z jego zawartością czy też nawet masła shea solo świetnie odżywia moją cerę, natomiast w przypadku zbyt częstego stosowania, po kilku dniach zaczyna mnie lekko zapychać. 1-2 użycia w tygodniu są za to optymalne i w taki sposób właśnie korzystam z tego produktu. Nakładam go na noc i rano moja skóra jest super miękka i wyraźnie odżywiona, a suche miejsca są wyraźnie zniwelowane. Konsystencja jest kremowa, dość gęsta albo bardzo przyjemnie się na skórze rozprowadza. Opakowanie z pompką momentami delikatnie się zacina (domyślam się że to za sprawą dość gęstej konsystencji), ale nie na tyle mocno, żeby było to bardzo uciążliwe. Dla posiadaczek skór suchych oraz wszsytkich innych, które chcą dodatkowej dawki odżywienia, to powinien być dobry wybór.


IOSSI MASECZKA ŻURAWINA I DZIKA RÓŻA Z CZERWONĄ GLINKĄ

Ekstrakt z owoców dzikiej róży zawiera aż 70% naturalnej witaminy C. Ma właściwości lekko ściągające, zmiękczające skórę, tonizujące, rozświetlające i wyrównujące jej koloryt. Ekstrakt wzmacnia naczynia krwionośne, działa aktywująco na syntezę kolagenu i poprawia elastyczność skóry. Działa silnie antyoksydacyjnie. Ekstrakt z żurawiny reguluje pH, doskonale nawilża, działa liftingująco, spowalnia procesy starzenia się skóry, wzmacnia odporność immunologiczną skóry. Czerwona glinka bogata w krzem, tlenek żelaza, glin, miedź, selen, magnez, cynk wykazuje silne działanie ujędrniające i rewitalizujące. Wchłania nadmiar tłuszczu, zanieczyszczenia oraz obumarłe komórki naskórka. W efekcie skóra jest wygładzona, koloryt ożywiony a pory oczyszczone i zwężone.

Illite (glinka czerwona)* Kaolin (glinka biała) Rosa Canina Flower Extract (ekstrakt z dzikiej róży) Rosa Centifolia Flower Extract (ekstrakt z róży stulistnej) Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract (ekstrakt z żurawiny) Allantoin (alantoina) Pellargonium Graveolens Flower Oil (olejek geraniowy) Copaifera Reticulata Balsam Extract (balsam copaiba) Citronellol* Geraniol*

* naturalne składniki olejków eterycznych

Szklany słoiczek, a w środku maseczka w formie proszku, którą możemy rozrobić z wodą, tonikiem, hydrolatem, jogurtem czy czymkolwiek innym, co lubimy. W kontakcie z wodą zamienia się w czerwonobrązową pastę, którą warto zwilżać podczas trzymania na twarzy (glinki nie powinny całkowicie zaschnąć na skórze, bo mogą podrażnić). To, na co od razu można zwrócić uwagę, to zapach - do najprzyjemniejszych nie należy i mimo że mój nos szczególnie wrażliwy nie jest, to jednak tutaj naprawdę nie jest najmilej. Najważniejsze jest jednak samo działanie i tutaj nie mam maseczce nic do zarzucenia - oczyszcza skórę, delikatnie wyrównuje jej koloryt, łagodzi ewentualne zmiany na skórze. Mimo to, mówiąc szczerze nie widzę ogromnej różnicy w porównaniu z maseczkami z czystych glinek - ta z żurawiną i dziką różą działa naprawdę przyjemnie, ale po prostu nie jest to mocno zauważalne lepsze działanie.


EVOLVE RADIANT GLOW MASK


Bogata maseczka do twarzy o działaniu rewitalizującym i oczyszczającym, która sprawia, że skóra jest jedwabiście gładka. Organiczny olej z nasion baobabu odżywia skórę i nadaje jej cudowną miękkość. Naturalne roślinne ekstrakty w połączeniu z wodą dają tej peelingującej masce kremowo-mleczną konsystencję, którą łatwo zmyć. Skóra jest miękka, nawodniona i ukojona. Zawarte w masce surowe kakao jest bogate w antyoksydanty, które pomagają chronić i nawilżać skórę oraz poprawiają jej wygląd. Kakako zawiera dużą ilość magnezu, witaminy C i kwasów tłuszczowych omega 6. Wspiera regenerację komórek i pozostawia skórę odmłodzoną. Maska zawiera olej migdałowy bogaty w witaminy A, E i B,  działający nawilżająco, odżywczo i sprawiający, że skóra jest miękka. Zawartość rozdrobnionych skorup orzecha kokosu działa peelingująco- usuwa obumarłe komórki skóry - dla miękkiej, gładkiej rozjaśnionej cery. 


Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil* • Glycerin* • Cocos Nucifera (Coconut) Shell Powder • Kaolin • Cacao (Theobroma Cacao) Powder • Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Oil • Sucrose Laurate • Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water* • Vanilla Planifolia (Vanilla) Extract • Tocopherol
* Składniki z rolnictwa ekologicznego

Na koniec coś mniej znanego - marka Evolve. To jedna z tych maseczek, które mają działać wielofunkcyjnie - produkt zamknięty w szklanym słoiczku ma za zadanie oczyszczać, odżywiać i peelngować jednocześnie. W rzeczywistości mamy tu galaretkowatą konsystencję z zatopionymi drobinkami, która pięknie, kakaowo pachnie i całkiem nieźle spełnia obietnice producenta. Skóra po jej użyciu faktycznie jest delikatnie oczyszczona (choć nie jest to efekt jak po typowych, mocno oczyszczających maskach), gładka i naprawdę dobrze nawilżona. Dla mnie jest to świetny kosmetyk do stosowania gdy mamy niewiele czasu, bo poprawi stan naszej cery i delikatnie ją złuszczy jednocześnie. No i nie mogę nie wspomnieć, że jest naprawdę super przyjemna w użyciu, zarówno ze względu na dość specyficzną konsystencję, jak i bardzo przyjemny zapach. Myślę że będzie zatem idealna dla cer suchych szukających czegoś delikatnie oczyszczającego, cer wrażliwych oraz wszystkich innych w dni, kiedy chcemy nałożyć na skórę tylko jeden produkt. 

Od lewej: Sape, Evolve, Madara, Pure by Clochee
W ostatnich miesiącach bardzo polubiłam się również z trzema innymi maseczkami, o których pisałam Wam już w innych wpisach - czekoladowa maseczka Chic Chiq, kakaowa Lani oraz ekspresowa marki Miya.

Koniecznie dajcie znać czy znacie któryś z tych produktów oraz co gości ostatnio na Waszych buźkach!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.