Codzienne less waste bez wysiłku i wyrzeczeń - kilka fajnych gadżetów i nawyków, które stopniowo wprowadzam w życie


O tym że lubię i bardzo chętnie stosuję kosmetyki bliskie naturze na pewno doskonale już wiecie, ale od jakiegoś czasu coraz bliższe są mi również tematy związane z samym dbaniem o naturę. Na moim blogu przewijały się już treści związane z tym jak minimalizować ilość posiadanych rzeczy, jak znaleźć zastosowanie dla produktów które nam się nie sprawdziły, tak aby ich nie zmarnować, czy ostatnio o tym, jak choć trochę zmniejszyć ilość kosmetycznych śmieci. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o kilku rzeczach mniej kosmetycznych, a bardziej z zakresu naszej codzienności, które staram się wcielać w życie.

Jestem zdania, że wielkie rewolucje w postaci postanowień co do przejścia na dietę, zdrowego odżywiania, uprawiania sportu czy jakiegokolwiek innego aspektu, często nie mają szansy powodzenia, bo narzucamy sobie zbyt wiele wyrzeczeń czy też obowiązków na raz. Ja jestem zdecydowaną zwolenniczką małych kroków i stopniowych nawyków. Co więcej uważam, że nawet jedna mała rzecz ma znaczenie i może zrobić różnicę, jak na przykład ćwiczenia tylko jeden dzień w tygodniu czy odmówienie sobie słodyczy w konkretnym dniu - nawet jeżeli to nie jest nasz cel ostateczny, to zawsze krok do przodu i zdecydowanie lepsza opcja niż nie robienie niczego. Podobnie podchodzę do temu less czy też zero waste. Podejrzewam, że po przeczytaniu niejednego poradnika na ten temat łatwo by się było można zrazić tym, ile będzie nas to kosztowało energii czy też wyrzeczeń, a tak wcale być nie musi. Mi samej jeszcze ogromnie daleko do ideału w tym temacie, jestem na etapie dowiadywania się i sprawdzania, ale uważam, że nawet jedna mała rzecz, którą przyczynimy się do dbania o środowko, to już coś! A małymi krokami dużo łatwiej będzie nam wprowadzać pewna zmiany i nawyki stopniowo tak, że prawdopodobnie wcale tego nie odczujemy. Dzisiaj o kilku rzeczach, które można wcielić w życie w zasadzie od zaraz, a do tego nie wymagają od nas w praktycznie żadnej dodatkowej energii czy wyrzeczeń.


ZAKUPY BEZ PLASTIKU

Warzywa pakowane w folie, reklamówki do ich ważenia i torby na zakupy przy samej kasie - to zmora większości naszych sklepów, a tym samym z reguły brak jakiejkolwiek alternatywy na miejscu. Dlatego warto o tym pomyśleć wcześniej i wybrać się na zakupy z własnymi torebkami. Ja osobiście wybieram zawsze te bawełniane - są wytrzymałe, można je prać a do tego aktualnie mamy ich naprawdę ogromny wybór, więc spokojnie można nawet nabyć coś, co przy okazji ucieszy oko.  Ale równie dobrze sprawdzą się wszelkiego rodzaju koszyki, torby z innych materiałów czy plecak - cokolwiek, w czym zmieścimy nasze zakupy, rezygnując tym samym z zakupu foliowej torby w sklepie. W przypadku warzyw i owoców część z nich spokojnie można ważyć czy też podać ekspedjentce luzem i ja często tak robię, ale ostatnio odkryłam, że bardzo wygodną opcją są bawełniane woreczki. Jeżeli macie odrobinę zdolności manualnych to zapewne uda Wam się zrobić coś takiego samodzielnie, ale na rynku pojawia się też coraz więcej gotowych propozycji. Podobnie jak torby, taki woreczek bez problemu można wyprać, a my nie zabieramy do domu foliówek po każdych zakupach.



NA WYNOS

Jak pewnie wiecie, jestem dużą fanką kawy, ale uwielbiam też różnego rodzaju herbaty, a ze względu na bardzo wrażliwe gardło to właśnie ciepłe napoje u mnie dominują. Na rynku jest aktualnie ogromny wybór wielorazowych kubków z różnych półek cenowych, w różnych kolorach i rozmiarach, więc nie sposób nie znaleźć czegoś dla siebie. Ja ostatnio upodobałam sobie, szczególnie na spacery z psem, gumowy kubek Stojo, który można złożyć po tym jak opróżnimy jego zawartość i bez problemu schować nawet do niewielkiej torebki, co dla mnie jest ogromną zaletą! Jeżeli jednak wybieram się gdzieś na dłużej, to wybieram kubki termiczne, tak aby temperatura utrzymywała się dłużej. I w tej kwestii znalazłam prawdziwą perełkę - butelkę marki Bobble. Kilka lat temu miałam podobny kubek Contigo, ale Bobble bije go na głowę tym, jak długo utrzymuje ciepło. Kilka dni temu z braku czasu wlałam do niej świeżo zaparzoną herbatę i byłam w stanie wypić ją dopiero po powrocie z uczelni (około 7h), mimo że przez około godzinę trzymałam butelkę otwartą żeby herbata choć trochę przestygła ;) Niestety trzeba na nią uważać bo bardzo łatwo się rysuje, ale to jak utrzymuje ciepło to dla mnie ogromna zaleta. Coraz częściej staram się również przygotowywać sobie jedzenie na wynos, które zazwyczaj wkładam do plastikowych pojemników wielokrotnego użytku, natomiast w mojej lodówce królują te szklane, które jednak w przypadku zabierania do pracy wydają mi się dość niepraktyczne zarówno ze względu na swoją delikatność, jak i wagę. A jeżeli mam ochotę zabrać ze sobą kanapkę czy jakiś owoc, to korzystam z torebek papierowych, które bez problemu można kupić w marketach.



FILTROWANA WODA

Wiecie, że większość butelkowanych wód na naszym rynku tylko nazywa się mineralnymi, podczas gdy są to wody źródlane? Warto więc się zastanowić, czy zrobi nam różnicę ich spożywanie, zwłaszcze że coraz częściej słyszy się że woda w naszych kranach nadaje się do picia, a znacznie ogranicza to zużycie plastiku - w końcu rekomendowane jest picie około 2l wody dziennie, co daje naprawdę konkretną liczbę butelkowych śmieci. Mnie osobiście zupełnie jednak nie przekonuje picie wody ranowej solo (bo co z tego że woda jest dobra, podczas gdy stan rur pozostawia wiele do życzenia?), dlatego też w moim domu już od lat używam filtrów węglowych. Oczyszczają one wodę kranową z zanieczyszczeń organicznych i chloru, a przy tym nie pozbawiają jej minerałów, a więc to co dla nas dobre zostaje. Na co dzień najczęściej korzystamy z dzbanka filtrującego wodę (przy okazji filtrowanie wody przed jej ugotowaniem to dobry sposób na brak kamienia w czajniku, zdecydowanie muszę to wprowadzić w życie), a na wynos świetnie sprawdzają się butelki z filtrami - pamiętam jak ratowała nam momentami życie na wakacjach w Grecji ;) Osobiście takie butelki uwielbiam również za możliwość wzięcia pustej do pracy czy na uczelnię i napełnienie jej na miejscu, co jest świetną opcją gdy nie lubimy dużo dźwigać. Jako że nie jest to już żadna nowość, na rynku mamy naprawdę duży wybór zarówno dzbanków, jak i butelek o różnej pojemności, kształcie czy kolorze. Już od kilku lat korzystam głównie z butelek Bobble (dawno temu pojawiła się nawet w ulubieńcach). Swoją drogą marka Bobble ma w tym momencie bardzo duży wybór, bo poza zwykłymi butelkami w różnych wersjach, znajdziemy również takie, z których w razie potrzeby można wyjąć filtr i wsadzić do butelki na przykład owoce. Świetną alternatywą dla jednoazowych butelek są też oczywiście te szklane! Ich trwałość, o ile oczywiście się nie zbiją, może być świetna, choć tutaj już niestety zwiększa się waga, co nie każdemu może odpowiadać.



WIELORAZOWE SŁOMKI

Wiem, że dla niektórych to wciąż fanaberia, ale moim zdaniem to świetna sprawa. Na ostatnich Ekocudach w Poznaniu zaopatrzyłam się w zestaw czterech szklanych słomek, a ostatnio dokupiłam sobie jeszcze jedną metalową. Dzięki dołączonej szczoteczce utrzymanie ich w czystości nie stanowi żadnego problemu, a to zawsze choć odrobina plastikowych śmieci mniej. Mając w tym momencie porównanie, słomki metalowe są praktyczniejsze z tego względu że zwyczaje się nie potłuką i na szczęście moje obawy o ewentualny wpływ na smak napoju się nie potwierdziły. Wiem, że dostępne są również słomki babmusowe, ale takich nie miałam jeszcze okazji sprawdzić.



Jestem ogromnie ciekawa jak to wygląda u Was i koniecznie podzielcie się ze mną swoimi nawykami - coraz bardziej zagłębiam się w temat, więc wszelkie rady, pomysły czy wskazówki są mile widziane! ;)


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.