Natura Receptura, czyli naturalna pielęgnacja nie musi być droga i skomplikowana


Na moim blogu znajdziecie opisy i recenzje wielu gotowych kosmetyków, za to dzisiaj chciałabym Wam przedstawić stosunkowo nową markę na rynku produktów naturalnych, która w swojej ofercie ma surowce kosmetyczne. Moim zdaniem czyste oleje czy glinki to fajny sposób, aby zacząć przygodę z naturalną pielęgnacją, zwłaszcza jeżeli okaże się, że nasza skóra nie toleruje niektórych składników, a my nie wiemy jakich dokładnie. Wtedy stopniowe testowanie pojedyńczych produktów może pomóc nam to ocenić. Ja sama zaczyłam właśnie od czystych olei, kwasu hialuronowego czy glinkowych maseczek, które są ze mną do dzisiaj. Dzisiaj przedstawię Wam kilka produktów, które są dość uniwersalne w swoim działaniu i powinny się sprawdzić na cerach różnego typu.



HYDROLAT Z RÓŻY DAMASCEŃSKIEJ
Destylat o wyjątkowym zapachu i kwaśnym pH (4.7-6.9) wykazuje właściwości łagodzące i relaksujące. Doskonale sprawdza się po demakijażu twarzy jako tonik czy też jako „odświeżacz” w męczące, upalne dni. Cera po zastosowaniu hydrolatu uzyskuje różaną świeżość, jest silnie nawilżona i odżywiona. Ponadto woda kwiatowa poradzi sobie z cieniami pod oczami oraz podrażnieniami i przebarwieniami na skórze.

To chyba jeden z najbardziej uniwersalnych hydrolatów, jaki znam. Stosowany jako tonik odświeża i pięknie łagodzi skórę, a w zasadzie każdy rodzaj skóry powinien być z takiego działania zadowolony.  Produkt tego typu można stosować również jako mgiełkę odświeżającą, dodatek do glinek czy produkt którym będziemy je spryskiwać. Ma piękny, różany zapach (ale z kategorii tych prawdziwych i świeżych, a nie babcinych), a wprzypadku tej marki zamknięty jest w buteleczce z ciemnego szkła z bardzo dobrym atomizerem.


OLEJ Z PESTEK ŚLIWKI
Olej wykazuje właściwości nawilżające, wygładzające i odżywiające. Zawarty w nim kwas oleinowy (80%) odpowiedzialny jest za wspomaganie penetracji składników aktywnych w głąb skory, zaś kwas linolowy - za regulację gruczołów łojowych, odblokowywanie porów oraz redukcję zaskórników. Ponadto olej ten przeciwdziała łuszczeniu, stanom zapalnym i wypryskom skórnym. Doskonale nadaje się do pielęgnacji okolic oczu.

Chyba najbardziej znany ze swojego niezwykłego, słodkiego zapachu przypominającego marcepan. Ładnie nawilża skórę, jednak u mnie zdecydowanie najlepiej sprawdza się na włosach. Do tej pory lubiłam go bardzo do używania na końcówki włosów - nie obciążał ich i nie przetłuszczał, ale ładnie nawilżał i dodawał blasku, dzięki czemu wyglądały zdrowiej. Tym razem zdecydowałam się przetestować go również do olejowania całych włosów i sprawdził się naprawdę dobrze - włosy były mocno nawilżone, a przez to gładsze i z ładnym połyskiem. Jak zwykle, najleiej u mnie zadziałał nakładany na mokre włosy i odżywkę, trzymany na włosach przez 40-60min, a następnie zmyty metodą OMO (odżywka - mycie - odżywka), przy czaym szamponem myję samą skórę głowy.

OLEJ ARGANOWY
Olej wykazuje właściwości nawilżające, wygładzające i odżywiające. Zawartość wysokiego stężenia witaminy młodości – witaminy E powoduje znaczną poprawę kondycji skóry – pojawia się mniej zmarszczek, a te już istniejące ulegają spłyceniu. W związku z tym olej arganowy przeznaczony jest przede wszystkim do pielęgnacji cery dojrzałej z oznakami starzenia. Sprawdzi się również u osób ze skórą skłonną do alergii, podrażnień i trądziku, gdyż posiada właściwości przeciwzapalne. Dzięki zawartości butyrospermolu ochrania skórę przed i po opalaniu. Przyspiesza proces gojenia się ran i blizn, a także wspomaga leczenie rozstępów, odmrożeń i odleżyn.  Wzmacnia włosy, nadaje im sprężystości i blasku, a problem łupieżu czy rozdwojonych końcówek niweluje raz na zawsze!

Olej arganowy swego czasu był chyba najpopularniejszym olejem w naszym kraju i niemal wszystkie marki chwaliły się jego dodatkiem w swoich produktach. Szczególnie polecany jest on cerom suchym i dojrzałym, za pewne właśnie dlatego na mojej nie widziałam zbyt dużych efektów jego działania. Niestety również moje włosy niespecjalnie go polubiły, ale na szczeście udało mi się znaleźć dla niego zastosowanie - fajnie się u mnie sprawdza do demakijażu. Nie jest mocno gęsty, dlatego dobrze i sprawnie rozpuszcza makijaż, a przy tym nie zostawia skóry mocno oblepionej i nie ma też potrzeby zbyt mocnego jej naciągania przy zmywaniu.



OLEJKI ETERYCZNE - Z DRZEWA HERBACIANEGO I POMARAŃCZOWY
Olejek wykazuje silne właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Pomaga zwalczać katar, przeziębienia, infekcje górnych dróg oddechowych czy choroby gardła i dziąseł. Wykazuje zbawienne działanie w przypadku trądziku, wyprysków, opryszczek czy liszajów. Łagodzi również poparzenia, odmrożenia, skaleczenia oraz miejsca objęte ukąszeniem przez owady (działa na nie odstraszająco).

Olejek wykazuje właściwości uspokajające, tonizujące i antydepresyjne. Działa antyseptycznie i przeciwzapalnie - doskonały w walce z trądzikiem i rozszerzonymi porami. Polecany również do cery tłustej i mieszanej, a także do przetłuszczających się włosów. Dzięki wyjątkowej słodkiej woni pomarańczy olejek doskonale nadaje się do kominków, masaży i kąpieli.

Olejek z drzewa herbacianego to mój wieloletni ulubieniec. Od dawna piszę Wam o jego dobroczynnym działaniu jako preparat puntowy na niedoskonałości. Niestety ma dość charakterystyczny i przy tym bardzo mocny zapach (ale można się do niego przyzwyczaić, wierzcie mi ;)), ale naprawdę działa. Ja nakładam go zwykle punktowo patyczkiem kosmetycznym (ten produkt nie nadaje się do nakładania na całą twarz!) i już na drugi dzień zazwyczaj widać rożnicę. Sprawia, że niedokosnałości goją się dużo szybciej, bo lekko je podsusza. 

Olejek pomarańczowy bywa niestety zdradliwy, bo stosunowo często powoduje uczulenie, dlatego przy jego używaniu warto zrobić sobie najpierw próbę uczuleniową (nałożyć niewielką ilość na przykład za uchem i odczekać dobę). Ja jednak nie nakłądam go na skórę, za to bardziej skupiam się na samym jego zapachu, który jest przepiękny. Olejki eteryczne to dokładnie oddane zapachy w czystej, intensywnej postaci. Dlatego też uwielbiam wykorzystwać takie produkty do niwelowania zapachu octu przy sprzątaniu (o domowej miksturze do mycia podłóg pisałam Wam tutaj), ale w niedalekiej przyszłości mam również zamiar przetestować go w nawilżaczu powietrza, który mam w planach kupić ;)


GLINKA BIAŁA
Glinka biała - jedna z delikatniejszych glinek kosmetycznych i obok glinki zielonej jedna z powszechniej stosowanych. Bogata w kaolin – krzemian glinu charakteryzujący się właściwościami ściągającymi i regenerującymi. Wygładza, koi, matowi i zabliźnia. Ze względu na swe niezwykle delikatne działanie nie podrażnia skóry ani nie pozbawia jej bariery ochronnej. Odpowiednia do każdego typu cery, szczególnie suchej, wrażliwej i dojrzałej.

Jedna z najdelikatniejszych, a przy tym najbardziej uniwersalnych glinek. Pięknie oczyszcza i łagodzi skórę, ale przy tym jej nie podrażnia ani nie przesusza (pamiętajcie tylko że glinki należy spryskiwać, aby nie zaschły na skórze całkowicie). Takie glinkowe maseczki można również wzbogacać różnymi półpraoduktami w razie potrzeby - olejkami dla większego nawilżenia czy jakimiś ekstraktami dla konkretnego działania dodatkowego. Ja ostatnio przetestowałam również ją jako peeling do skóry głowy i muszę przyznać że naprawdę fajnie się to sprawdziło o dodatkowo oczyściło skalp, jednak w tym przypadku trzeba zwrócić mocno uwagę na wypłukiwanie jej z włosów, bo efekt po wyschnięciu może być nienajlepszy jeżeli coś tam zostanie ;)


Podsumowując, mamy na rynku nową markę półproduktów naprawdę dobrej jakości! Dużym plusem są tutaj dla mnie opakowania z ciemnego szkła, bardzo dobrze działające pompki i atomizery oraz naprawdę niewygórowane ceny. Jeżeli więc jesteście na początku swojej drogi z naturalną pielęgnacją albo znacie się z nią już bardzo dobrze i lubicie takie czyste produkty, to Naturę Recepturę mogę Wam śmiało polecić - w zasadzie każdy z tych produktów miałam już okazję w przeszłości używać i te w żadnym wypadku nie ustępują im jakością. Kupić je można na stronie producenta.

Sięgacie czasem po czyste olejek, masła czy glinki, czy może jednak wolicie gotowe kosmetyki z większą ilością składników?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.