Perełki listopada - świetne maseczki do twarzy, olejek do demakijażu, wcierka do skóry głowy, odżywki do włosów i błyszczący Top Coat

12/02/2018


Nie umiałabym odpowiedzieć, gdyby ktoś mnie spytał kiedy minął listopad i dlaczego tak szybko, ale pod względem odkryć kosmetycznych to był bardzo udany miesiąc! Moja wizyta na Ekocudach o której pisałam Wam tutaj oraz trochę moich zakupów i otrzymanych przesyłek sprawiło, że mam Wam dzisiaj o pokazania naprawdę sporą gromadkę fajnych kosmetyków. Ale nie tylko ich, polecę Wam też fajny serial idealny na długie wieczory - choć najlepiej oglądać go z kimś ;)


Maseczkowe rewelacje - najpierw oczyszczanie, potem nawilżanie

Na wspomnianych już targach Ekocuda zaopatrzyłam się w bardzo ciekawy produkt marki Ministerstw Dobrego Mydła, jakim jest kalamina. Jest to proszek na pierwszy rzut oka podobny do białej glinki, jednak glinką nie jest. Proszek kalaminowy działa kojąco, przeciwzapalnie i antyseptycznie. Ma działanie łagodzące swiąd i pieczenie, a przy tym reguluje pracę gruczołów łojowych i regeneruje skórę. Można go nakłądać punktowo na niedoskonałości, ale ja najczęściej stosuję go jako tradycyjną maseczkę. Po rozrobieniu w wodą otzymujemy bladoróżową pastę, która po czasie zasycha na skórze. Po 10-15 minutach skóra ma pięknie wyrównany koloryt i jest idealnie matowa. Przy czym mam tu na myśli naprawdę super matowa, takiego efektu nie widziałam jeszcze po żadnej innej maseczce, ale jednocześnie nie jest przesuszona! Bardzo cieżko jest to jakoś logicznie wytłumaczyć, ale to naprawdę ciekawy widok. Przy jej stosowaniu niedoskonałości naprawdę szybciej się goją, dlatego najchętniej sięgam po nią wtedy, gdy moja skóra ma z nimi większy problem. To naprawdę wyjątkowy produkt, który zdecydowanie warto wypróbować!

Drugą maseczką, która zauroczyła mnie już od pierwszego wejrzenia, jest już kultowa Aura z miodem manuka marki Antipodes. Uwielbiam ją nakładać również zaraz po wspomnianej kalaminie, a to dlatego, że działa na skórę jak taki łagodzący i nawilżajacy opatrunek. Jeżeli Wasza skóra potrzebuje dodatkowego nawilżenia bo jest akurat przesuszona (a w końcu kaloryfery chodzą już konkretnie!) albo może z jakiegoś powodu jest bardziej wrażliwa, to to cudo zamknięte w aluminiowej tubie da Wam natychmiastowe ukojenie. Skóra jest po niej mięciutka i gładka, a do tego cudownie ukojona. No po prostu cudeńko! Wydaje mi się że nieraz ciężko jest nam znaleźć fajną maseczkę nawilżajacą, bo te oczyszczające z reguły robią na nas większe wrażenie, ale jeżeli tak właśnie jest, to polecam Wam sprawdzić tą - ja jestem w niej zakochana. A jeżeli podobnie jak ja, nie lubicie płacić przy zakupach za wysyłkę, to możecie ją kupić tutaj, bez dodatkowych kosztów transportu ;)


Ideał do demakijażu?

Woskowa konsystencja, która pięknie rozpuszcza makijaż a pod wpływem wody zamienia się w emulsję, którą z łatwością można zmyć. Brzmi idealnie? Takim właśnie produktem jest olejek emulgujący marki Polny Warkocz, na który miałam ochotę odkąd pojawił się w jej asortymencie. Dorwałam go na Ekocudach i ogromnie przypadł mi on do gustu. W bardzo delikatny sposób rozprawia się z makijażem, zupełnie nie podrażniając skóry i zostawiając ją super miękką, a przy tym zmywa się samą wodą. Oczywiście należy potem dodatkowo umyć jeszcze skórę żelem czy pianką, ale jeżeli ktoś nie lubi na skórze uczucia tłustości przy tradycyjnych olejkach, to bedzie coś idealnego. Do tego produkt jest zamknięty w szklanym opakowaniu z pompką, więc jest wygodnie, ekonomicznie i ekologicznie jednocześnie - czego chcieć więcej!


Pierwsza wcierka, której naprawdę używam

Kiedyś już Wam pisałam, że mam ogromny problem z wcierkami do skóry głowy. Mianowicie zawsze było tak samo - nałożyłam kilka razy, a potem zupełnie zapominałam o regularnym stosowaniu. Dodatkowym problemem, jaki często się u mnie pojawiał był fakt, że część produktów tego typu skraca świeżość włosów u nasady. Moja skóra głowy i bez tego szybko się przetłuszcza, a więc taka kombinacja była już wyjątkowo niekorzystna. Zdecydowałam się jednak zrobić kolejne podejście i kupiłam polecaną wcierkę z Vianka, która ma w składzie same fantastyczne wyciągi, mające wpływać na porost włosów oraz zmniejszyć ich wypadania. I naprawdę to działa! Używam jej już około dwóch miesięcy niemal po każdym myciu i w tym roku wzmożone wypadanie na jesień całkowicie mnie ominęło! Ogromnym plusem jest dla mnie również fakt, że nic a nic nie przetłuszcza ona włosów, a wręcz mam wrażenie, że delikatnie przedłuża ich świeżość. Doceniam również wygodne opakowanie, dzięki któremu dostanie się do samej skóry głowy jest bardzo proste. Do tego jeszcze dobra wydajność (na ten moment zużyłam około 1/3 opakowania przy stosowaniu około 5 razy w tygodniu) oraz niewielka cena (kilkanaście złotych) - naprawdę jestem pod wrażeniem!


Emolienty czy proteiny? 

Nie każdy musi się znać na składach kosmetyków, a tym bardziej na konkretnych składnikach do pielęgnacji włosów. W takim przypadku z pomocą przychodzą kosmetyki naszej włosowej guru - Anwen, która podzielona są na kosnkretne kategorie oraz przypisane do porowatości włosów. Pisałam Wam już kiedyś że bardzo polubiłam maskę do włosów wysokoporowatych i jakiś czas temu kupiłam również odżywki - emolientową i proteinową. Ogromnie podoba mi się taki podział, dzieki któremu nie musimy już sami zagłębiać się w składy i zastanawiać co dla naszych włosów będzie danego dnia lepsze. Obie odzywki świetnie się sprawdzają na moich włosach - emolientowa świetnie je nawilża, a proteinowa odbudowuje i dyscyplinuje jednocześnie. W pielęgnacji włosów ważne jest, aby pamiętać o wszystkich potrzebnych im składnikach, dlatego warto takie produkty stosować zamiennie, w zależności od aktualnych potrzeb. Jeżeli więc szukacie dobrych odżywek dostosowanych składem konkretnie pod Wasz typ porowatości, to te są naprawdę godne uwagi!


Top, który błyszczy się jeszcze mocniej

Już jakiś czas temu do asortymentu marki NeoNail dołączył nowy top coat - Top Shine Bright, który miał być jeszcze bardziej błyszczący i odporny na zarysowania niż tradycyjny top marki, a przy tym nie posiada warstwy dyspersyjnej. I muszę przyznać, że odkąd do mnie trafił, to nie użyłam jeszcze ani razu żadnego innego topu. Naprawdę przepięknie się błyszczy i bardzo dobrze zabezpiecza cały manicure. Dodatkowo brak warstwy dysperyjnej jest ogromnym plusem, bo oszczedza nam to dodatkowego użycia cleanera oraz wacików, a to zawsze na plus ;)

Serial z dreszczykiem

Na koniec chciałam Wam jeszcze polecić jeden z seriali, jaki ostatnio obejrzałam. Jeżeli jesteście z oglądaniem na bieżąco to prawdopodobnie macie go już za sobą, ale jeżeli tak jak ja nie bardzo ogarniacie co tam aktualnie w trawie piszczy, to polecam Wam Nawiedzony dom na wzgórzu, który dostepny jest na Netflixie. Na pewno nie każdemu się to spodoba, ale fajni horroów czy filmów "z dreszczykiem" na pewno będą zadowoleni. Bardzo podobała mi się fabuła, cały klimat tego serialu, fakt budowania napięcia oraz stopniowego rozwiajania "tajemnic". Nie zdradzam więcej, ale jeżeli szukacie czegoś nowego na wieczory, najlepiej z kimś, to naprawde polecam ;)

Koniecznie dajcie znac, czy znacie coś z moich perełek albo co Was najbardziej zainteresowało!

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze