Co za tydzień! Oczyszczanie twarzy z Basic Lab, jesienno-zimowa wishlista ubraniowa i naturalne pasty do zębów

11/25/2018


Mam nadzieję, że te moje luźne pogadanki jeszcze Wam się nie znudziły, bo zapraszam Was dzisiaj na kolejną! Opowiem Wam o nowościach do oczyszczania skóry w ofercie marki Basic Lab, pokażę moją jesienno-zimową wishlistę z ubraniami i dodatkami oraz dam znać, po jaką naturalną pastę  do zębów sięgnąć, jeżeli zalezy Wam na dobrym smaku!


Nowości w ofercie Basic Lab - cera tłusta i wrażliwa

Marke Basic Lab darzę sporą sympatią i pisałam Wam już o całkiem sporej części ich asortymentu - byłī już szampony, odżywki oraz antyperspiranty. Niedawno do gromadki dołączyły nowe produkty do oczyszczania twarzy i do mnie trafił duet do cery tłustej, ale i wrażliwej jednocześnie. Muszę przyznać, że miałam pewne obawy, jako że do tej pory kosmetyki dedykowane cerom tłustym kojarzyły mi się z tymi mocno oczyszczającymi, a często wręcz przesuszającymi, co tylko potęguje problem. Żel do mycia twarzy ma aż 300ml i zamknięty jest z wygodnej butelce z pompką. Pachnie bardzo delikatnie i jest to raczej świeży zapach, nie przypomina mi niczego konkretnego. Pod wpływem wody pieni się, dzięki czemu dobrze się sprawdza również w duecie ze szczoteczką Foreo. Niestety nie wydaje mi się jednak, żeby na pewno był to produkt dobry dla cery wrażliwej, jako że po umyciu skóry, jest ona ściągnięta i dość ewidentnie domaga się stonizowania oraz nałożenia pielęgnacji. Od wielu miesięcy stosuję delikatne żele do mycia cery i ten na ich tle wypada po prostu mocniej oczyszczająco, co nie do końca mi odpowiada. Nie stosuję go więc dwa razy dziennie, jak to robię zazwyczaj z kosmetykami tego typu, a jedynie przy wieczonrym oczyszczaniu twarzy. W przypadku płynu micelarnego za to pozytywnie się zaskoczyłam! Tutaj mamy aż 500ml produktu, ale również jest to butelka z pompką, dzięki czemu nawet tak duże opakowanie wypada poręcznie. Moje oczy są mocno wrażliwe i niejeden płyn już je podrażnił, ale nie ten - zmywa makijaż naprawdę dobrze i szybko, a przy tym nie szczypią mnie oczy, więc naprawdę się lubimy. 

Jesienno-zimowa wishlista: ubrania i dodatki


(1) Coś, czego zdecydowanie mam deficyt, a co jesienią i zimą stanowi podstawę mojej garderoby, to zdecydowanie swetry. Lubię zarówno te tradycyjne jak i kardigany, choć przy tych drugich muszę uważać na długość, bo przy moim wzroście wiele modeli sięga mi aż do kolon, co jeszcze bardziej optycznie mnie skraca ;) Aktualnie w sieciówkach można znaleźć wiele pięknych modeli, jednak skład materiału pozostawia wiele do życzenia. A ja chciałabym, żeby poza wyglądem wizualnym, sweter spełniał swoją najwazniejszą funkcję, czyli po prostu żeby mnie grzał. Jakiś czas temu pytałam Was na Instagramie gdzie szukać fajnej jakości swetrów, więc jeżeli Wy też szukacie, to polecam Wam poczytać komantrze pod tym zdjęciem - dziewczyny podsunęły mi naprawdę wiele fajnych marek! (2) W najbliższym czasie chciałabym również dokupić do mojej piżamki od Hibou kolejną górę, ale tym razem z długim rękawem. Jestem bardzo zadowlona z jakości tych ubrań i bardzo chętnie dokupiłabym również coś z ich serii codziennej. (3) Od jakiegoś czasu poszukuję również bordowej torebki. Zakochałam się absolutnie w kolorze z jednego modeli Mohito, jednak na żywo nie układa się ona najlepiej, w dodatku chciałabym jednak coś, co będzie dobrej jakości. W większości przypadków jednak zawsze znajdę coś, co mi nie odpowiada. W takich sytuacjach lubię korzystać z takich stron jak Domodi, gdzie wystarczy wpisać hasło "bordowa torebka" i od razu mam przegląd wielu sklepów w jednym miejscu - oszczędzam czas i nerwy, a w dodatku widzę również asortyment marek, których wcześniej nawet nie znałam ;) Na ten moment jeszcze nie znalazłam torebki idealnej, ale te trzy ze zdjęcia bardzo podobają mi się wizualnie! (4) Jakiś już czas temu zachciało mi się kapelusza. Co prawda ciepła jesień jest już wspomnienim i w tym roku pewnie bym już w nim nie pochodziła, ale jakoś nadal mam tą rzecz gdzieś z tyłu głowy. Obawiam się tylko, że rzadko bym go zakładała, bo nie jestem do końca pewna czy to aby na pewno mój styl, ale mimo wszystko mam ochotę spróbować. Przeglądałam głównie modele z H&M, bo mają ich sporo, a i składowo można znaleźć całkiem fajne sztuki. (5) W tym roku chciałabym również kupić w końcu wełnianą czapkę. Zeszłej zimy zaopatrzyłam się w kaszmirową i bardzo jestem z niej zadowolona, ale myślę jeszcze nad czymś grubszym. Na oku mam dwa modele marki Wool so cool. Nie są tanie, ale mają fantastyczne składy i wierzę, że cena idzie tutaj w parze z jakością. (6) Ostatnią rzeczą, która podobnie jak kapelusz, pewnie w tym roku już mi się nie przyda, ale mimo to chciałabym w końcu ten zakup z mojej listy odhaczyć. Klasyczne, brązowe botki chodziły za mną już kilka sezonów, ale nie mogłam znaleźć nic, co by mi odpowiadało tak w 100 procentach. Te ze zdjęcia są marki Badura, natomiast tego typu model jest aktualnie w ofercie naprawdę wielu różnych marek. Jest to dokładnie coś takiego, czego szukałam - proste, w ładnym kolorze, będą pasować do wszystkiego.


Naturalne pasty do zębów, które dobrze smakują

Jeżeli mnie znacie, to wiecie że bardzo lubię naturalne kosmetyki i od dłuższego już czasu testuję różne pasty do zębów z lepszymi skłądami. Problem z nimi jest jednak taki, że większość co prawda dobrze się sprawdza pod względem mycia i oczyszczania zębów, jednak smakowo mocno odbiegają od tych past, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Co prawda ja nigdy nie byłam fanką tych super mocnych, wypalających wręcz buzię past niczym cukierki Halls, ale słodko-ziołowe smaki to też nie do końca moja bajka, bo po prostu lubię czuć to "odświeżenie" po umyciu zębów. Udało mi się w końcu znaleźć pasty, które łączą w sobie wszsytko to, czego szukałam - zarówno dobrze myją zęby (również takie mocno wrażliwe jak moje, choć nie niwelują tego porblemu, ale też go nie pogłębiają), odświeżają oddech i dobrze smakują. Powiedziałabym, że smak jest tutaj bardzo zbliżony do tych bardziej delkatnych past drogeryjnych, czyli po prostu delikatnie miętowy z dodatkami - zależnie od konkretnej wersji. Ale o czym właściwie mówią? Bardzo upodobałam sobie pasty marki Natura Siberica. Na zdjęciu widzicie wersję Syberyjska Perła oraz 7 Ziół Północy, ale wczesniej miałam jeszcze Lodowe Jagody i tamta również była fajna! Dlatego jeżeli podobnie jak ja, szukacie pasty z fajnym składem, która nie będzie smakowała dziwnie, to bardzo polecam Wam sprawdzić którąś z tych!

Koniecznie dajcie znać co u Was słychać! 

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze