Jesienny plan pielęgnacji twarzy - delikatne oczyszczanie, nawilżanie i złuszczanie | Kosmetyki naturalne i cruelty free

9/30/2018


Być może do tej pory jeszcze ktoś się oszukiwał, ale teraz już chyba nie ma złudzeń - jesień jest już z nami! U mnie każda nowa pora roku wiąże się z małymi zmianami w codziennej pielęgnacji i tym razem nic się nie zmianiło. Zużyłam większość produktów, których używałam latem i skomponowałam sobie zestaw do jesiennego dbania o skórę. W głównej mierze mam zamiar poprawić nawilżenie mojej skóry, ale jak zaraz zobaczycie, mam Wam do pokazania pełen plan pielęgnacji. Wszystkie kosmetyki, których będę używać, są naturalne, część z nich jest wegańska i każdy jest cruelty free, a więc nie był testowany na zwierzętach.



DELIKATNE OCZYSZCZANIE
Aloesove, Etja, Sylveco, Make Me Bio

Niestety z tego co widzę, nadal wiele osób używa bardzo mocnych produktów do oczyszczania twarzy, pozbawiając jej tym samym naturalnej bariery ochronnej. Szczególnie przy cerach tłustych pojawia się wtedy błędne koło - mocne oczszczanie sprawia, że skóra reaguje jeszcze większą nadprodukcją sebum, co tylko zapętla problem. Dlatego moim zdaniem, delikatne oczyszczanie twarzy to absolutna podstawa pielęgnacji KAŻDEGO typu cery. W przypadku porannej toalety większości z nas wystarczy bardzo delikatne przemycie twarzy i u mnie w tym celu posłuży dawny ulubieniem - delikatny puder myjący od Make Me Bio. Jeżeli chodzi natomiast o wieczór, to nadal jestem wierna oczyszczaniu wieloetapowemu, w którym główną rolę odgrywa olejek. Aktualnie nie posiadam niczego przeznaczonego stricte do demakijażu, ale zwykłe olejki z reguły sprawdzają się równie dobrze i jesienią do rozpuszczania makijażu posłuży mi olej arganowy marki Etja, bo niestety nie sprawdza się on na moich włosach. Do zmywania olejku będę używać mydełka z Sylveco, a do oczyszczenia samej twarzy posłuży mi żel do mycia twarzy z Aloesove w duecie ze szczoteczką Foreo Luna Play, która nadal świetnie się u mnie sprawdza.


TONIZOWANIE
Polny Warkocz, Resibo

Kolejny krok, który przez wiele osób nadal jest lekceważony, ale ja wierzę, że przywrócenie skórze odpowiedniego dla niej pH po wcześniejszym oczyszczaniu na pewno wyjdzie jej na dobre. Dodatkowo tonik przygotuje naszę skórę do nakładanej następnie pielęgnacji, która będzie się na niej jeszcze lepiej rozprowadzała. Aktualnie wykańczam tonik z Polnego Warkocza - kojącą esencję do twarzy, o którym pisałam tutaj, a przez resztę czasu towarzyszyć mi będzie mgiełka marki Resibo. Producent obiecuje tutaj lekkie oczyszczenie, odświeżenie oraz łagodzenie podrażnień, czyli dokładnie to, czego oczekuję od produktu tego typu. Tonik jest zamknięty w butelce z atomizerem, a więc forma aplikacji będzie bardzo wygodna. Jeżeli śledzicie mnie dość bacznie to wiecie na pewno, że pielęgnacja tej marki świetnie się u mnie sprawdza. Mam do niej zaufajnie, a także pewnego rodzaju sentyment, bo bardzo kibicuję naszym polskim firmom kosmetycznym. Mam więc nadzieję, że i tonik mnie nie zawiedzie i dobrze się sprawdzi w mojej codziennej rutynie pielęgnacyjnej.


NAWILŻANIE
Fridge by yDe, Resibo

Kategoria, która budzi chyba moją największą ekscytację, ale i mam wobec niej największe oczekiwania, bo zapowiadają się prawdziwe perełki. Mam cerę mieszaną w stronę tłustej, ale mimo to - upalne lato, a przez to i większe ilości pudru, dały się jej we znaki i widzę, że zaczęła się trochę przesuszać. Dlatego podstawą mojej jesiennej pielęgnacji będzie dogłębne nawilżanie skóry (oczywiście pamiętam również o tym od wewnątrz, ale to temat na inny wpis ;)) i w tym celu służyć mi będą 3 produkty. W porannej pielęgnacji mam zamiar stosować cuda z asortymentu marki Fridge by yDe - truskawkowy krem do twarzy 1.7 strawberry bloom, który przeznaczony jest do cery wiotczejącej oraz z przebarwieniami (ma działanie przeciwzmarszczkowe i redukujące przebarwienia) oraz kawowy krem pod oczy 4.1 coffee eye, który ma mocno nawilżać i redukować obrzęki pod oczami m.in. dzięki zawartości ekstraktu z kawy arabica. Produkty tej marki należy trzymać w lodówce i mamy jedynie 2,5 miesiąca na ich zużycie. Na pewno napiszę Wam o nich więcej za jakiaś czas, bo tego typu pielęgnacja niesamowicie mnie zaciekawiła! 

Wieczorem, po oczyszczeniu i stonizowaniu twarzy, za odpowiednie nawilżenie odpowiadać będzie kolejna perełka - serum wygładzające marki Resibo. Wiem, że wiele z Was je uwielbia i mam ogromną nadzieję, że i u mnie dobrze się sprawdzi! Ma ono za zadanie uelastycznić oraz rozświetlać skórę, a to dzięki chociażby olejkowi marula i witaminie C, które znajdziemy w składzie. Serum ma postać olejku, dlatego stosowanie go wieczorem wydaje mi się być najlepszym pomysłem.


ZŁUSZCZANIE I OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA
The Ordinary, Clochee, Niod

Wspominałam Wam już, jak bardzo lubię peelingi? ;) Oczywiście staram się ich nie nadużywać i robić to z rozwagą, ale musicie przyznać, że uczucie idealnie gładkiej skóry - czy to twarzy, czy całego ciała, jest cudowne! W roli peelingu posłuży mi w najbliższym czasie coś zupełnie innego niż produkty, których używałam do tej pory - peeling kwasowy z The Ordinary. Jak dotąd miałam styczność jedynie z peelingami tradycyjnymi (ziarnistymi) oraz enzymatycznymi, a więc przyszedł czas na przetestowanie kolejnej formy. Peeling ma postać cimnobordowego żelu i zostawiamy go na skórze na max 10 min, a następnie spłukujemy. Pierwsze wrażenia są bardzo zachęcające, więc mam nadzieję że tak też zostanie.

Z marki The Ordinary zdecydowałam się również na zakup serum z kwasem mlekowym. To kolejna nowość u mnie i jestem bardzo ciekawa jak sie u mnie sprawdzi. Serum to ma być delikatne dla skóry, ale skuteczne przy dłużym używaniu. Myślę, że w pierwszej części jesieni skupię się głównie na nawilżaniu twarzy, a tego gagatka dodam do wieczorenj pielęgnacji w okolicach połowy jesieni (chyba że stan mojej cery będzie wymagał małych zmian wcześniej). Jako że kwas ten może uwrażliwiać skórę na słońce, potrzebna będzie nadal ochrona przeciwsłoneczna i w tej roli posłuży mi nadal mój ulubieniec marki Niod - Survival 30, ale mam zamair porządnie przetestować również stosunkową nowość marki Clochee - rozświetlający krem z ochroną przeciwsłoneczną na poziomie spf 30. Niestety wersja matująca nie sprawdziła się u mnie najlepiej, ale ta jest trochę lżejsza i ma bardziej odpowiadający mi kolor, więc jestem dobrej myśli! Jeżli wszystko będzie ok, to powinien być to świetny kosmetyk na co dzień, bo przy dobrym stanie cery może nam zastąpić również delikatny podkład.


PIELĘGNACJA DODATKOWA
Alkemie, Ava Labolatorium

Maseczki! Absolutnie nie wobrażam sobie mojej pielęgnacji twarzy bez nich. Regularne nakładanie odpowiednich dla aktualnych potrzeb skóry mieszanek potrafi cudownie wspomóc codzienną pielęgnację i widać to gołym okiem. W przypadku gdy moja skóra będzie potrzebowała odżywienia i ukojenia, korzystać będę z kończącej się już niestety maseczki Glow up! marki Alkemie. A w przypadku problemów z zanieczyszczeniem i gorszego stanu mojej cery mam zamiar korzystać ze spiruliny, októrej trochę ostatnio zapomniałam, a ma bardzo dobre działanie na skórę trądzikową.  Zdecydowałam się również na powrót do enzymatycznej maseczki z Ava Labolatorium bo pamiętam że bardzo dobrze się u mnie sprawdzała, zwłaszcza gdy cera miała gorszy okres (recenzja). Zapewne będę również kontynuować moją zabawę z maseczkami w płachcie DIY i myślę ten nad powrotem do jakiejś czytej glinki, bo trochę już za nimi zatęskniłam.

Znacie coś z tej gromadki? Może macie ochotę sprawdzić coś na własnej skórze? ;)

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze