DIY - Domowe maseczki w płachcie

9/09/2018


Maseczki w płachcie opanowały kosmetyczny świat i wydaje mi się, że chyba ten krok azjatyckiej pielęgnacji spodobał się nam, polkom, najbardziej. I wcale mnie to nie dziwi, bo kto by pogardził chwilą przymusowego relaksu ;) Ze względu na tą rosnącą popularność coraz więcej marek oferuje nam swoje wersje, choć różnie to wychodzi pod względem zarówno działania, jak i składu. Z reguły te "oryginalne" maseczki działają mocniej, a wśród składników może znaleźć prawdziwe perełki. Przekłada się to jednak nierzadko na wyższą cenę, a biorąc pod uwagę fakt, że jest to produkt jednorazowy, może się to okazać nie do końca ekonomiczna sprawa. Dlatego dzisiaj kilka pomysłów na to, jak niewielkim kosztem zafundować sobie taką małą przjemność. Co prawda działanie składników nie będzie prawdopodobnie aż tak mocne i na pewno będą one dużo prostsze, ale za to chwila odpoczynku i przyjemność ze stworzenia czegoś samemu może nam to wynagrodzić.



Aby zrobić własną maseczkę w płachcie, przede wszystkim potrzebujemy jakiś materiał, który następnie będziemy nasączać. W drogeriach czy Internecie dostępne są specjalne, gotowe już maseczki w postaci zalaminowanych "kapsułek", które należy odwinąć z folii a następnie zmoczyć w wodzie. Mają już wszystkie potrzebne otwory, więc to zdecydowanie najszybsza i najwygoniejsza forma. Można się również pokusić o zrobienie takiej maseczki samodzielnie. W Rossmannie są np dostępne chusteczki, które nie rwą się pod wpływem wody i można je nałożyć na czoło i policzki, albo grubsze ręczniki papierowe, w których wytniemy odpowiednie otwory. Z bardziej naturalnych sposobów, podobno świetnie sprawdza się zmoczony wcześniej papier ryżowy, chociaż sama jeszcze tego nie sprawdzałam.


A więc skoro już mamy sam materiał maseczki, to teraz najwazniejsze - w czym je zamoczyć? Oto kilka naprawdę przyjemnych, a do tego niedrogich pomysłów:

zielona herbata - znana jest ze swoich dobrych dla skóry właściwości, pomaga przy nawilżaniu, regeneracji i ukojeniu skóry, a jeżeli chcemy również osiągnąć odrobinę rozjaśnienia skóry oraz nadać jej trochę naturalnego blasku, można też pokusić się o dodanie do wywaru z herbaty odrobiny soku z cytryny (pomińcie ją jednak przy wszelkich otwartych czy wyciśniętych niedoskonałościach, bo może szczypać ;)),

tonik nawilżający - super prostym pomysłem jest używanie naszego toniku właśnie w postaci maseczki, a dzięki dłuższemu kontaktowi naszej skóry z kosmetykiem, ma ona możliwość lepiej przyjąć jego dobre składniki; tego typu maseczki możemy stosować nawet codziennie w zamian za zwykłe przecieranie skóry płatkiem nasączonym w toniku; dodatkowo ta metoda wydaje mi się być swego rodzaju alternatywą dla dość popularnego swego czasu nakładania kilku warstw toniku raz za razem (docelowo chyba ma to być 7 warstw),

siemie lniane - włosomaniaczki na pewno doskonale znają tzw glutek, który uzyskujemy po zagotowaniu nasion siemienia lnianego w wodzie - postaje wtedy żel przypominający mętny i trochę luźniejszy kisiel czy właśnie taki glutek - idealnie sprawdza się na włosach, nadając im blask oraz świetnie nawilżając (można go również używać jako naturalny stylizator do włosów), ale te nawilżające właściwości można wykorzystać również na twarzy i zamoczyć w tym żelu taką maseczkę, a siemię zadziała na skórę bardzo kojąco i nawilżająco przy okazji,

mleko - kolejny super tani składnik, który może posłużyć naszej skórze; spodziewać możemy się tutaj delikatnego nawilżenia i ukojenia cery,

żel aloesowy - oczywiście można go nałożyć na twarz grubszą warstwą również solo, ale niektóre żele mają na tyle luźną i lejącą konsystencję, że mogą nam zwyczajnie spływać i wtedy właśnie taka maseczka pomoże przytrzymać wszystko na swoim miejscu,

jogurt naturalny z dodatkami - niejednokrotnie dodawałam go do domowych maseczek, bo pięknie skórę nawilża i koi, a do tego ze względu na fakt trzymania go w lodówce, będzi idealny dla fanek lekkiego ochłodzenia; maseczkę możemy zamoczyć w samym jogurcie, ale równie dobrze możemy też pokusić się o różne dodatki - na przykład miód dla odżywiania i regeneracji, czy pokruszoną aspirynę przy cerze mającej niedoskonałości.


Oczywiście są to tylko przykłady wykorzystania niedrogich produktów, które zazwyczaj mamy w domu, bo jedyne co nas tutaj ogranicza to nasza wyobraźnia ;) Do tego też warto eksperymentować i próbować łączyć ze sobą różne składniki, aby uzysać różne efekty w zależności od aktualnych potrzeb naszej skóry!

Jestem bardzo ciekawa czy bawicie się czasem w takie domowe maseczki, a jeżeli tak to chętnie poznam Wasze ulubione przepisy!

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze