Podsumowanie zimowej pielęgnacji twarzy & plan na wiosnę 2018

4/19/2018


Zazwyczaj zmieniam odrobinę swoją pielęgnaję wraz ze zmianą pory roku i już od jakiegoś czasu prezentuję Wam tego typu plany pielęgnacyjne na najbliższe miesiące, więc i wiosna nie może zostać niezuważona. Zdecydowanie możemy już zmienić formuły na trochę lżejsze a i filtr się przyda, do tego po zimie często przyda się mała regeneacja, gdy kaloryfery już tak nie grzeją a skóra mniej się przesusza. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na wpis, w któym opowiem Wam jak sprawdziła mi się pielęgnacja zimowa i jakie zmiany planują wiosną!

AKTUALNY STAN MOJEJ CERY

Dla przypomnienia: moja cera z natury jest mieszana (mocno tłusta w strefie T) i skłonna do niedoskonałości. Pory są mocno rozszerzone i mam problem z przebarwieniami, która zostają po niedoskonałościach. W tym momencie jej stan jest stosunkowo dobry, nowe niespodzianki pojawiają się rzedko a struktura jest w miarę wygładzona. Koloryt również jest całkiem ładny, jednak nadal największym problemem są pojedyncze przebarwiania w postaci czerwono-szarych plamek, głównie w okolicy żuchwy i na policzkach. Powoli tracę już nadzieję że jakikolwiek kosmetyk sobie z nimi poradzi i coraz mocniej rozważam udanie się na jakiś zabieg do kosmetyczki lub pomoc dermatologa (do nich mam jednak mały uraz).


OCZYSZCZANIE I DEMAKIJAŻ

Zimą mój duet stanowił delikatny żel do mycia twarzy marki Kivvi, który stosowałam rano, oraz olejek do demakijażu L'Occitane, którym rozpuszczałam makijaż wieczorem. Żel Kivvi bardzo dobrze sprawdził się w roli delikatnego żelu przy porannej pielęgnacji, zmywając resztki kremu i lekko budząc skórę, ale jej nie przesuszając. Bardzo słabo się pienił, delikatnie pachniał i sam w sobie był dość lejący, przez co cierpiała trochę jego wydajność, ale z działania byłam zadowolona. Natomist olejek L'Occitane znałam już wcześniej (recenzja) i wiedziałam, że dobrze się u mnie sprawdza. Dokładnie rozpuszcza makijaż, a przy tym nie jest ciężko go zmyć (robiłam to ryżowym mydłem z Ministerstwa Dobrego Mydła).
Wiosną miejsce żelu Kivvi zastąpi żel marki d'Alchemy, który pięknie pachnie cytrusami, ale i słodko jednocześnie (zapach kojarzy mi się z landrynkami pomarańczowymi ;)). Do demakijażu posłuży mi natomiast moje ostatnie odkrycie - płyn micelarny marki Polny Warkocz (recenzja). Mam jeszcze ochotę dokupić jakiś olejek czy balsam, ale o tym dam Wam pewnie znać na bieżąco, gdy już się na coś konkretnego zdecyduję.
Nowością w mojej pielęgnacji jest również szczoteczka soniczna marki Foreo. Do tej pory miałam okazję używać tylko jej odpowiednika (recenzja), ale w końcu zdecydowałam się zmierzyć z oryginałem - dajcie znać czy macie ochotę przeczytać ich porówananie ;)


TONIZOWANIE

Zimą w tym temacie towarzyszyły mi dwa kosmetyki. Rano stosowałam delikatny, ziołowy tonik różany z Naturativ, natomiast wieczorem stawiałam na lekkie złuszczenie wraz z tonikiem COSRX, mającm działać między innymi na zaskórniki. Tonik Naturativ powinien sprawdzić się na każdej cerze - jest delikatny i bardzo ładnie odświeża cerę (recenzja). Drugi gagatek mi się za to nie sprawdził - po około 3 miesiącach codziennego (!) używania w zasadzie nie widziałam żadnych efektów i zdecydowałam się go sprzedać. Nie można mu na pewno odmówić wydajności, bo skubany starcza na wieki, no ale niestety moja skóra okazała się być na jego działanie odporna.
W tym momencie wróciłam do hydrolatu oczarowego, który kilka lat temu bardzo dobrze się u mnie sprawdzał. Jest on dedykowany właśnie skórom tłustym czy mieszanym i skłonnym do niedoskonałości i już po niedługom używaniu przypomniałam sobie, dlaczego go lubiłam. Mam wrażenie, że sebum jest bardziej pod kontrolą a i ogólny stan cery przy nim korzysta, choć szerszą opinię na pewno Wam jeszcze przedstawię.


NAWILŻANIE I OCHRONA

Tutaj w zasadzie tak wiele się nie zmieni, choć nie o wszystkim Wam do tej pory pisałam. W przypadku serum, zimą stosowałam dwie propozycje od marki Liqpharm - na dzień serum z witaminą C, a na noc z witaminą E. To pierwsze dobrze się mnie u mnie sprawdza, a że jeszcze go nie zużyłam, będę kontynuować jego stosowanie. Skóra ma po nim ładny, bardziej wyrównany kolory i jej ogólny stan mogę ocenić jako dobry. Drugie serum natomiast mniej mi przypadło do gustu, zarówno ze względu na formułę, jak i samo działanie. To serum nawilżające skórę, ale jakoś nie widziałam w tej kwestii dużej różnicy na mojej cerze. Dodatkowo opakowanie z pipetką samo w sobie jest bardzo dobrym pomysłem, jednak specyficzna, jakby półżelowa konsystencja sprawiała, że przy każdym zakręcaniu opakowania, trochę produktu z niego wychodziło i brudziło buteleczkę. 

Jeżeli chodzi o kremy, to wiecie już że krem wygładzający z figą marki Mokosh super się u mnie sprawdził, a że mam go jeszcze trochę, to będę stosować go nadal. Na dzień ostatnio upodobałam sobie krem miejski Resibo, który ma chornić skórę przed miejskim, zanieczyszczonym powietrzem. To kolejny kosmetyk tej marki, z którym bardzo się lubię i z przyjemnością będę stosować go dalej. Co do kremu pod oczy, ten z Resibo bardzo dobrze się u mnie sprawdził, ale niestety sięgnął już dna i mam zamiar zastąpić go kremem pod oczy Mokosh. Jako że mamy już wiosnę i w końcu pogoda zaczyna to odzwierciedlać, do swojej codziennej pielęgnacji planuję również dodać krem z filtrem. Jakiś czas temu kupiłam polecany krem matujący z spf50 marki Clochee i w końcu nadszedł jego czas. Ma delikatny kolor, ale nie daje krycia, jedynie wyrównuje kolor skóry. Nie mam jak dotąd najlepszych doświadczeń z filtrami więc mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej!

ZŁUSZCZANIE I PIELĘGNACJA SPECJALNA

W ostatnich miesiącach chciałam w końcu zużyć niesamowicie wydajne opakowanie korundu kosmetycznego i mi się udało. Jeżeli nie znacie jeszcze tego surowca, to nic innego jak bardzo drobniutki, biały proszek, który możemy zmieszać np z odrobiną żelu do mycia twarzy i stosować jako peeling właśnie. Warto jednak masować skórę delikatnie, bo jest naprawdę ostry! Zastąpię go czymś gotowym i tutaj ponownie marka d'Alchemy i ich peeling do twarzy. Mam już za sobą kilka użyć i już wiem, że się polubimy, bo skóra zostaje po nim miękka i bardzo gładka. Ma jednak dość mocny zapach, ale o tym napiszę Wam jeszcze na pewno za jakiś czas.

Znacie coś z mojego mini-arsenału? Może możecie polecić coś, co u Was się ostatnio dobrze sprawdziło w pielęgnacji cery?

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze