Perełki lutego 2018 - Polny warkocz, Becca, Huda Beauty, Marshall, Sebastian Fitzek

3/12/2018


Ten rok rozpędził się niesamowicie i mamy już marzec! Nie wiem jak to możliwe, ale chciałabym dzisiaj podzielić się z Wami moimi odkryciami ostatniego miesiąca. Pokażę Wam świetny płyn micelarny, coś ładnie błyszczącego, oryginalnego nudziaka, piękny gadżet dla fanów słuchania muzyki w dobrej jakości i książkę, która wciąga od samego początku, nie odpuszczając aż do końca! Jak zawsze same perełki, a więc zapraszam serdecznie!


NATURLNY DEMAKIJAŻ Z WARKOCZEM
Ten bardzo niepozorny kosmetyk trafił do mnie niemal przez przypadek - dorzuciłam go do zamówienia bez większych nadziei, nie czytając wcześniej opinii na jego temat. Niewysoka cena i ładne opakowanie po prostu zwróciły moją uwagę, ale zupełnie nie spodziawałam się znaleźć w środku takiej perełki. Okazało się bowiem, że zawartość to delikatny płyn micelarny (nie podrażnia moich mocno wrażliwych oczu) o naturalnym skłądzie, który świetnie sobie radzi z demakijażem nawet bardziej wymagających kosmetyków kolorowych, takich jak tusz do rzęs (u mnie L'Oreal). Do tej pory moim naturalnym faworytem był lipowy płyn z Sylveco, ale Polny warkocz bije go moim zdaniem na głowę. Działa skuteczniej, a przy tym nie jest tak "tempy" przy aplikacji. Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia, szkoda tylko że nie występuje w większej pojemności ;)


DELIKATNE GLOW

Rozświetlacze tej marki to stosunkowo kontrowersyjne produkty, mam wrażenie że ludzie dzielą się na dwa obozy - albo je kochają, albo są nimi rozczarowani. Słyszałam wiele zdań na temat braku odpowiedniej pigmentacji i ogólnie dość delikatnego efektu końcowego. I właśnie to mnie przekonało do zakupu ;) Bardzo podobają mi się te tafle na policzkach u innych, ale u siebie zdecydowanie wolę delikatny efekt, a to jak ładnie i naturalnie wygląda wersja płynna tego rozświetlacza sprawia, że z przyjemnością wróciłam do używania kosmetyku tego typu. Nakładam go na szczyty kości policzkowych, wklepuję palcem i już tego miejsca nie pudruję. Daje to efekt łądnej, zdrowej i lekko rozświetlonej skóry, nie wyglądając przy tym jak kosmetyk, a bardziej jak naturalne glow naszej cery. Wersja opal w opakowaniu czy na dłoni może się wydawać stosunkowo ciemna, ale pięknie się stapia ze skórą.

DZIEWCZYNA NA USTACH

Przyznam bez bicia, że początkowo ta marka zupełnie mnie nie interesowała, jakoś cały ten szał z nią związany zwyczajnie mnie ominął. Jednak gdy w sieci trafiłam przypadkowo na zestaw miniaturowych pomadek w odcieniach nude, a potem wróciły one do Sephory - nie zastanawiałam się długo ;) Pomadka Girlfriend należy do kolekcji Nude Love i jest stosunkowo ciemna jak na ocień nude, dążąc zdecydowanie do brązu. Kiedyś nigdy bym siebie o to nie podejrzewała, ale czuję się świetnie w takich kolorach! Sama formuła pomadki również bardzo mi odpowiada - jest mocno płynna, ale spokojnie można obrysować nią usta bez konturówki i szybko zastyga, stając się czystym, choć nie "kredowym" matem. 


MUZYKA NA WYŻSZYM POZIOMIE

Pojawił się w jednaj z ostatnich wishlist, ale tak naprawdę chodził mi po głowie o wiele dłużej. Oprawa wizualna głośników tej marki jest po prostu piękna, a do tego dobra jakość sprawia, że łatwo go zapragnąć. Niestety cena jest stosunkowo dużą zaporą, ale miałam to szczęście i zostałam nim obdarowana na urodziny - oh, ależ to był trafiony prezent! Jakość dźwięku jest naprawdę niesamowita (przewyższa chociażby głośnik JBL) i słuchanie ulubionych piosenek to teraz dla mnie jeszcze większa przyjemność niż wcześniej. Do tego sam głośnik niesamowicie cieszy oko ;) Mój model to Marshall Stanmore.

PRZESYŁKA KTÓREJ NIE CHCIAŁABYŚ DOSTAĆ

Nie pierwszy raz polecam Wam tego Pana, ale w zasadzie mogłabym polecić każdą jedną książkę jego autorstwa, jaką miałam okazję czytać, bo każda była rewelacyjna! Przesłyka, jak i inne pozycje Sebastiana Fitzek'a, to thriller psychologiczny, w którym akcja zaczyna pędzić już od pierwszych stron i nie przystaje nawet na chwilę sprawiając, że ciężko nam książkę odłożyć i nie połknąć jej na raz. Niestety powoli zbliżam się do końca pozycji, jakie się dotąd ukazały spod pióra niemieckiego pisarza, ale liczę na wiele kolejnych. A jeżeli Wy nie znacie jeszcze jego twórczości, a połączenie odrobiny grozy i psychologii brzmi dla Was zachęcająco, to polecam bardzo tego Pana - nie tylko Przesyłkę, ale wszsytkie jego książki.

Wpadło Wam coś w oko? ;)

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze