Kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły #3

2/19/2018


Staram się robić przemyślane zakupy i dobierać produkty do do potrzeb moich włosów czy skóry, jednak nigdy nie uda nam się w pełni wykluczyć pomyłek i niekoniecznie trafionych wyborów. Na szczęście na produkty które się u mnie nie sprawdzają nie trafiam często, ale ostatnimi czasy trzy gagatki niestety nie spełniły moich oczekiwań. Swego czasu piałam Wam małą serię postów o tym jak zużyć takie nietrafione kosmetyki, a dzisiaj opowiem Wam o kolejnych trzech, które się u mnie nie sprawdziły.



OWAY MLECZKO ODBUDOWUJĄCE WIĄZANIA DWUSIARCZANOWE

Musicie przyznać, że już sama nazwa tego produktu przyciąga uwagę i przywodzi na myśl super-odżywczy kosmetyk, który dogłębnie zregeneruje włosy. Dodatkowo zapewnienia preducenta o wzmocnieniu struktury włosa, połysku i ich miękkości sprawiły, że zdecydowałam się na zakup tej ładnej, cieszącej oko różowej tubki. Produkt ten jest też o tyle ciekawy, że może być dodawany podczas rozjaśniania, koloryzacji czy prostowania keratynowego, co ma ograniczyć zniszczenie włosów. Ja nie poddaję moich włosów żadnemu z tych zabiegów więc mleczko to stosowałam jako zwykły zabieg regeneracyjny, który producent również rekomenduje. W metalowej tubce mamy kosmetyk o lekkiej konsystencji, który wygładza włosy po jego nałożeniu, jednak włosy po wyschnięciu nie wyglądają ani na zregenerowane, ani na specjalnie bardziej miękkie czy błyszczące. Podejrzewam, że na moje wysokoporowate i suche włosy jest to po prostu za słaby produkt i bardzo prawdopodobne, że osoby o włosach cienkich i delikatnych będą z niego bardziej zadowolone. Być może większą różnicę widać też po dodatniu tego produktu przy farbowaniu, ale tego nie mam jak sprawdzić. Nie mniej jednak spodziewałam się czegoś więcej.


YVES ROCHER PŁUKANKA DO WŁOSÓW Z OCTEM Z MALIN

Jeżeli śledzicie również blogi poświęcone pielęgnacji włosów, to ten produkt na pewno jest Wam już znany, bo swego czasu polecało go wiele włosomaniaczek. Płukanka tego typu ma domknąć łuski włosa, dzięki czemu mają być potem gładsze i bardziej błyszczące. Niestety na moich włosach to nie działa właściwie wcale. Wizualnie nie mogę się dopatrzeć żadnej różnicy po użyciu tego kosmetyku w porówaniau do dnia, w którym stosuję swoją standardową pielęnację. Jedyne co na moich włosach jest zauważalne to przyjemny, malinowy zapach, który utrzymuje się na nich przez jakiś czas. Liczyłam na więcej, zwłaszcza po tylu pozytywnych recenzjach, ale widocznie moje włosy są ponownie bardziej wymagające. 


COSRX BHA PREPARAT PRZECIW ZASKÓRNIKOM

Kolejny wychwalany na blogach produkt. Ma za zadanie oczyszczać pory, wspierać proces odnowy skóry oraz ją nawilżać. Nie muszę chyba mówić, że zdecydowanie najbardziej zależało mi na tym pierwszym efekcie, ale niestety po ponad dwóch miesiącach nie widzę w tej kwestii żadej różnicy. Plusem tego produktu jest na pewno ogromna wydajność (zużyłam przez ten czas mniej więcej 1/6 opakowania), ale na to z pewnością wpłynął też fakt, że nakładałam go dłońmi a nie wacikiem. Tonik ten nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia czy przesuszenia, ale nie wiem czy nazwałabym go nawilżającym. Nie spełnia jednak na mojej skórze swojej głowej roli, to jest z moimi porami nie robi zupełnie nic, dlatego też zawiodłam się na nim, bo oczekiwania miałam spore.


Znacie coś z tych kosmetyków? Może u Was sprawdziły się lepiej niż u mnie?

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze