Ulubieńcy grudnia 2017

1/06/2018


Grudzień zazwyczaj jest dla mnie takim miesiącam, który mija mi najszybciej, a jeżeli dodać fo tego fakt, że ostatnio każdy jeden miesiąc przelatuje mi przez palce, grudzień zniknął naprawdę niewiadomo kiedy. Mamy już nowy rok i z pewnością ulubieńcy całego minionego pojawią się niebawem, jednak na początek chciałabym jeszcze podsumować ten ostatni miesiąc. Nie miałam wiele czasu wolnego (jedynie pod koniec), ale udało mi się odkryć kilka nowych perełek.



WYSZCZUPLAJĄCY BALSAM RESIBO

Nigdy szczególnie nie przepadałam za balsamami antycellulitowymi, a to dlatego, że większość z nich ma w sobie składniki rozgrzewające albo chłodzące skórę. Żadnej z tych wersji nie jestem w stanie na sobie wytrzymać z byt długo, dlatego też z reguły całe ciało smarowałam tym samym produktem. Propozycja od Resibo na szczęście ani nie grzeje ani nie ziębi, co dla mnie jest ogromnym plusem. Co więcej ma to być produkt, który wręcz wyszczupli nam ciało. Czy tak faktycznie jest? Nie bardzo mam z czego chudnąć dlatego też niestety na to pytanie nie odpowiem, jednak mimo niewielkiej wagi, moje ciało, jak każde inne, wymaga pracy nad jędrnością. I tutaj z pomocą przyszedł mi właśnie ten produkt - nie zrobi za mnie roboty, ale bardzo fajnie wspomaga inne działania. Kilka miesięcy temu powróciłam w końcu do domowej aktywności fizycznej (niestety jeszcze nie z taką częstotliwością jak bym tego chciała), a odpowiednie ćwiczenia, reularne szczotkowanie oraz właśnie balsam Resibo stworzyły trio, dzięki któremu moja skóra bardzo zyskała na jędrności. Stała się gładsza, a cellulit o wiele mniej widoczny. Jeżeli więc szukacie jakiegoś wspomagacza o dobrym składzie, to Resibo mogę Wam jak najbardziej polecić!


MUS DO CIAŁA BIOLOVE MANGO

W ulubieńcach pojawił się już podobny produkt marki Nacomi i mus Bioove spokojnie mogę nazwać jego odpowiednikiem. Produkt ma konsystencję musu właśnie, lekko piankową, ale nie zbitą i bez problemu można go wydobyć. Po roztarciu w dłaniach zamienia się w gęsty olejek, który cudownie odżywia skórę. Nie jest to kosmetyk, który wchłonie się błyskawicznie i warto mieć to na uwadze, ale mi to absolutnie nie przeszkadza, bo stosuję go tylko na noc. Dodatkowo wersja mango pachnie po prostu przepięknie i będzie idealna dla wszystkich fanek owocowych zapachów. Niestety pojemność jest dość mała, ale przynajmniej szybciej możemy zmieniać zapachy ;)

LAKIER DO WŁOSÓW INSIGHT

Przy mojej aktualnej długości włosów (do pasa) w zasadzie żaden lakier nie był już w stanie utrzymać mi fryzury na byt długo. Mimo to lakier od InSight ciekawił mnie od dawna i korzystając z promocji, zdecydowałam się daż mu szansę. No i skubany naprawdę daje radę, sprawdził się w Wigilijny wieczór jak i przez całą Sylwestrową noc, po podkręciu moich włosów na grubej lokówce. Jest to lakier bez gazu, w formie sprayu, ale w żaden sposób nie umniejsza to jego działania. Dodatkowo jego skład jest przyjeniejszy niż drogeryjnych kolegów, co dla mnie jest dużym plusem. Nie skleja mocno włosów, po przeczesaniu ich palcami wygladają bardzo naturalnie - nie ma mowy o włosach nieporuszających się na wietrze ;)


PĘDZLE M BRUSH

Na koniec prawdziwa wisienka na torcie czyli coś, co marzyło mi się od dawna i od razu pożałowałam, że zwlekałam aż tyle! Maxineczka to jedna z niewielu osób której opiniom naprawdę ufam i nie miałam żadnych wątpliwości że jej pędzle to klasa sama w sobie, jednak nie ma co ukrywać - cena nie należy do niskich. Zrobiłam sobie jednak prezent i skusiłam się na dwa modele - 02, jajeczko którego używam do konturowania, oraz 11 do blendowania cieni w załamaniu. Aż ciężko opisać to, jak miękkie i przyjemne w dotyku jest włosie tych pędzli - coś cudownego! Do tego nakładane produkty rozcierają się po prostu jak marzenie. Poza tym sam wygląd pędzli niesamowicie cieszy oko, wyglądają bardzo elegancko. Nie mam wątpliwości, że nie są to moje pierwsze i ostatnie sztuki ;)

Znacie coś z moich perełek? Może coś Wam wpadło w oko?

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze