Ulubieńcy lipca 2017

7/29/2017


Lipiec. Tak, lipiec właśnie dobiega końca... naprawdę nie chcę tego powtarzać co miesiąc, ale gdzie ten czas tak gna?! To mnie już zaczyna powoli przerażać. Ale! wracając do tematu, mam dzisiaj dla Was perełki minionego miesiąca! Trzy fantastyczne marki kosmetyków naturalnych i jeden produkt z apteki. Wszystkie świetnie działające a do tego w pięknych oprawach graficznych. Czy znacie lepsze połaczenie? Ja nie! 


ŻEL DO MYCIA TWARZY PHENOME CALMING

Oj jak ten żel pachnie! Szata graficzna nie jest tutaj przypadkowa, produkt pięknie pachnie dojrzałymi jabłkami. Szczególnie teraz, w okresie letnim oraz przy porannej pielęgnacji, cudowanie orzeźwia i budzi. Dodatkowo jest to bardzo delikatny produkt, który dobrze myje skórę, ale nie przesusza jej. Używam go zarówno rano jak i wieczorem po demakijażu i obu przypadkach sprawdza się tak samo dobrze, będąc tym samym bardzo wydajnym, bo niewielka ilość wystarcza do dokładnego umycia cery. Jedyne zastrzeżenia mam do samego opakowania, które w jakiś dziwny sposób lekko przecieka (stojąc na umywalce co jakiś czas widać na niej odrobinę produktu). Zawartość jednak bardzo przypadła mi do gustu.


BALSAM DO CIAŁA RESIBO

Jeżeli śledzicie mojego bloga uważnie to wiecie, że jestem fanką gęstych maseł i olejków, a lekkie balsamy mogą właściwie dla mnie nie istnieć. Latem jednak zmieniam formuły na te trochę lżejsze i tutaj balsam Resibo wspasował się wręcz idealnie. Aksamitna konsystencja dość szybko się wchłania bez żadnej lepkiej warstwy na skórze, zostawiając ją jednak nawilżoną i gładką. Do tego balsam ten pięknie pachnie, choć ciężko mi ten zapach dokładnie określić - coś pomiędzy słodką a świeżą nutą zapachową. Nie wiem czy balsam ten dałby sobie radę zimą, ale teraz sprawdza się rewelacyjnie.


ANTYPERSPIRANT VICHY

Długo zwlekałam z jego zakupem, sama nie wiem czemu. Wiele z Was go poleca i teraz już mnie to wcale nie dziwi. Naprawdę dobrze sobie radzi ze swoim zadaniem a do tego nie przebarwia ubrań, na czym bardzo mi zależało. Jest też bardzo delikatny dla skóry i mogę używać nawet od razu po goleniu. Nie blokuje pocenia, ale niweluje nieprzyjemny zapach i zmniejsza uczucie dyskomfortu. Wiem, że nie wszyscy są z niego zadowoleni, ale ja zdecydowanie dołączam do fanek tego kosmetyku.


CIEŃ DO POWIEK LILY LOLO STARK NAKED

To jeden z zimniejszych cieni jaki posiadam ale kurczę, uwielbiam go mimo mojej całej miłości do ciepłych kolorów. Stark Nadek to odcień wielowymiarowy, ciężki do jednoznacznego zidentyfikowania. Na pierwszy rzut oka to delikatny róż, ale ma w sobie również tony lekko bure i złote zarazem. Na oku wygląda delikatnie, a jednocześnie bardzo ciekawie. Nawet nałożony solo będzie wyglądał jakbyśmy poświęciły sporo czasu na makijaż, właśnie ze względu na te dodatkowe podtony. Nawet mój K. skomplementował mój makijaż gdy miałam go na oczach, a wiecie jak to jest z facetami - skoro zauważył cień do powiek to naprawdę musi coś znaczyć! 

Znacie coś z moich ulubieńców? Koniecznie dajcie znać co Was zauroczyło w ostatnim czasie, chętnie poznam Wasze perełki!

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze